Zamknij

Domyślny widok obiektu. Kliknij tutaj w celu stworzenie własnego szablonu , ID węzła: 287649, ID obiektu: 299699

„Ale sama? Mogą cię przecież zabić!”. O podróżach solo w kobiecym wydaniu

„Ale sama? Mogą cię przecież zabić!”. O podróżach solo w kobiecym wydaniu

W POJEDYNKĘ PRZEZ ŚWIAT

„Ale sama? Mogą cię przecież zabić!”. O podróżach solo w kobiecym wydaniu

„Ale sama? Mogą cię przecież zabić!”. O podróżach solo w kobiecym wydaniu

To, że podróżują same, nie znaczy, że są samotne. Nie oznacza też, że niczego się nie boją. Wyruszają w świat w pojedynkę, by doświadczyć czegoś nowego, przeżywać mocniej, widzieć więcej, a przede wszystkim lepiej poznać samą siebie.

To, że podróżują same, nie znaczy, że są samotne. Nie oznacza też, że niczego się nie boją. Wyruszają w świat w pojedynkę, by doświadczyć czegoś nowego, przeżywać mocniej, widzieć więcej, a przede wszystkim lepiej poznać samą siebie. „Bo w podróży możemy odkryć, że tak naprawdę wcale siebie nie znałyśmy”.

Widok samotnie podróżującej kobiety obecnie nie jest już rzadkością. Chociaż wciąż u wielu osób budzi zdziwienie, niezrozumienie. „Ale tak sama”? „Nie boisz się?”, „Nie masz z kim jechać?” – często padają pytania w stronę kobiet, które decydują się odkrywać świat w pojedynkę. Więc po co te wyjazdy solo?

Jeden z francuskich podróżników-samotników, Jonathan Raban, napisał kiedyś: „Kiedy podróżujesz z kimś, nigdy nie jesteś wystarczająco samotny. Nikogo nie poznasz, nic nie zobaczysz i nie usłyszysz. To samotność sprawia, że dzieją się rzeczy”.

Znane podróżniczki przekonują, że w czasie samotnych podróży rzeczywiście „dzieją się rzeczy”. Nie tylko zewnętrznie, ale przede wszystkim wewnątrz nas. I że pomimo obaw i wątpliwości warto wyruszyć w drogę.

Po prostu wolność

Patrycja Jaskot, podróżniczka i autorka bloga Travelover, w swoją pierwszą samotną wyprawę z plecakiem wybrała się do Ameryki Południowej. Wyjechała, aby uporządkować sobie pewne sprawy, bo był to intensywny czas w jej życiu – przeprowadzka do innego miasta, nowe wyzwania zawodowe, nowe relacje. Czuła, że musi wyruszyć sama, gdzieś daleko, a Brazylia była od dawna jej marzeniem.

– Do samotnej podróży trzeba dojrzeć. Potrzebowałam jej w tamtym momencie mojego życia. Chciałam nabrać dystansu, zmienić perspektywę i pobyć sama ze sobą. Wiedziałam, że taka daleka podróż mi pomoże. Od tamtej pory, jeśli tylko tego potrzebuję, ruszam w świat bez towarzystwa. Uwielbiam tę wolność – mówi Patrycja.

Patrycja Jaskot w każdą podróż zabiera kopię paszportu, kłódkę oraz tzw. sekretne portfele
fot. Archiwum prywatne

Sabina Lawrów, która dzieli się relacjami ze swoich wyjazdów na blogu Sama przez świat, zaczęła podróżować solo, gdy miała problem z zaplanowaniem wyjazdu ze znajomymi. Jej samotne wojaże zapoczątkował wyjazd do Barcelony – bilety kupiła kilka dni przed lotem. To właśnie ta spontaniczna podróż stała się początkiem wielkiej przygody, którą kontynuuje do dzisiaj.

– Na początku byłam przerażona, bo każdy mi mówił, że na La Ramblas to „kradną” i „napadają”. Oczywiście absolutnie nic mi się nie stało – przyznaje Sabina. – Nagle się okazało, że w czasie takiej podróży nie muszę z nikim nic konsultować, mogę robić dokładnie to, na co mam ochotę. Poczułam swego rodzaju wolność. Podejście nieco hedonistyczne i egoistyczne, ale taki właśnie rodzaj podróżowania zaczął mi odpowiadać.

Podróżniczka dodaje, że chociaż ma już za sobą kilkadziesiąt krótszych i dłuższych podroży solo po całym świecie, wciąż słyszy od bliskich i znajomych – „To niebezpieczne!”, „Mogą cię przecież zgwałcić i zabić!”.

Sabina Lawrów w czasie podróży najczęsciej wybiera najtańsze hostele, "bo tam można spotkać ciekawych ludzi”
fot. Archiwum prywatne

Sama, ale nie samotna

Samotne wyprawy paradoksalnie pokazują, że człowiek tak naprawdę nigdzie i nigdy nie jest zupełnie sam. W podróży w pojedynkę stajemy się bardziej otwarci na świat, a jednocześnie spotykamy się z większą otwartością ze strony innych.

– Ludzie często mnie pytają, czy nie czuję się samotnie w czasie takich wyjazdów. Absolutnie nie. Powiem szczerze, że jest całkowicie odwrotnie. Kiedy jestem sama, miejscowi są bardziej śmiali, często podchodzą, „zaczepiają”, chętniej nawiązują rozmowę. Dużo łatwiej kogoś poznać – zapewnia Sabina Lawrów. Podkreśla przy tym, że zawsze wybiera najtańsze hostele, „bo tam można spotkać ciekawych ludzi”.

Patrycja Jaskot uważa, że podróżując solo, stajemy się bardziej otwarci na wszystko to, co dzieje się dookoła. "Nie ma tych wszystkich bodźców, zaabsorbowania, całego zamieszania, które tworzą w pewien sposób nasi towarzysze podróży".

– Podróżując w pojedynkę, chyba chętniej poznajemy nowych ludzi – mówi Patrycja. – Czasami takie nowe znajomości zostają na długo, czasami są ulotne, bo trwają zaledwie jeden poranek czy wieczór. Ale są to niezwykłe doświadczenia. Nic tak nie rozwija i nie poszerza horyzontów, jak rozmowy z ludźmi z różnych zakątków świata – o tym jak żyją, co myślą, jakie mają marzenia.

Terapia poprzez podróże

Sabina Lawrów przyznaje, że początkowo bała się samotnych wyjazdów i nie była pewna, czy sobie poradzi. Ale takie wyprawy pozwoliły jej uwierzyć w siebie, zmierzyć się z własnymi lękami i „pomogły odkryć, że tak naprawdę wcale siebie nie znała”.

– Trzeba spędzać bardzo dużo czasu z samym sobą. To dobry moment na przemyślenia, autorefleksję, wejście w samoświadomość. Dla mnie to swego rodzaju terapia poprzez podróże. W dużej mierze terapia uzdrawiająca – mówi autorka bloga Sama przez świat.

Podróżniczka dodaje, że dzięki takim podróżom poznała inną stronę samej siebie. Nauczyła się prosić o pomoc i przełamywać nieśmiałość. – Samotne wyjazdy dały mi dużo pewności siebie. I zaczęłam lubić siebie taką, jaką jestem – opowiada.

Sabina zawsze pyta o okolicę jakiegoś lokalsa, który podpowiada, gdzie jest niebezpiecznie i jakich miejsc unikać
fot. Archiwum prywatne

Podobne spostrzeżenia ma Patrycja, która twierdzi, że podróże w pojedynkę pozwalają nie tylko na poznanie siebie, ale są też doskonałą okazją do zastanowienia się nad tym, co jest dla nas naprawdę ważne.

– Podróże solo to wspaniała lekcja siebie samej. I nie jest to ucieczka, jak wiele osób może myśleć. My widzimy świat taki, jaki mamy w sobie. Jeśli mamy jakieś problemy, dylematy czy złamane serce, to zabieramy to wszystko ze sobą. Podróż nie rozwiąże oczywiście wszystkich problemów. Ale pomoże nam zmienić perspektywę, nabrać dystansu. Mamy po prostu czas, żeby pogadać sama ze sobą, odnaleźć odpowiedzi na te trudne pytania – przekonuje Patrycja.

Lekcja bycia tu i teraz

Samotne podróże są wspaniałą lekcją bycia tu i teraz. – Widzi się więcej i czuje się mocniej – podkreśla autorka bloga Travelover.

– Odkrywając świat w pojedynkę, zaczyna się być bardziej uważnym. Jesteś tu i teraz. To wyzwanie, bo musisz się zmierzyć sama ze sobą, ze swoimi emocjami, z tym co cię otacza i co przynosi los. A ten w podróży potrafi naprawdę zaskoczyć – dodaje.

Patrycja, gdy potrzebuje trochę samotności, pakuje plecak i rusza w podróż bez towarzystwa
fot. Archiwum prywatne

Podróżniczka wspomina jednocześnie swoją podróż na niewielką wyspę Caye Caulker położoną u wybrzeży Belize. Już pierwszego dnia przed hostelem poznała i zakumplowała się z Lalo, który – jak przyznała – był niezwykle interesującą osobą. Chodził boso, bo uważał, że buty są mu niepotrzebne, pracował dorywczo, a domu miał tylko podstawowe rzeczy – łóżko, klimatyzację i lakier do włosów (niezbędny do utrzymania jego pięknego afro).

– Pewnego dnia Lalo zwrócił mi uwagę, że stale dopytuję, która jest godzina i ciągle mówię, że idziemy za wolno. Zapytał mnie w końcu, dlaczego wciąż się spieszę i po co mi cały czas plan. Powtarzał, że muszę „wyluzować”. Zatrzymałam się wtedy przy brzegu morza i pomyślałam „po co i dokąd ja się właściwie spieszę? Po co chcę kontrolować czas, skoro przyjechałam tutaj właśnie po to, by w końcu zwolnić”? To są te wskazówki, cenne lekcje, których uczymy się w czasie podróży. Warto się zatrzymać – opowiada Patrycja.

"Nie wszędzie warto się zgubić"

Przed każdym samotnym wyjazdem trzeba się bardzo dobrze przygotować – podkreślają podróżniczki. Szczególnie gdy wyjeżdżamy do miejsc z całkowicie odmienną kulturą. Dla komfortu i bezpieczeństwa swojej podróży warto znać kontekst obyczajowy danego kraju, lokalną etykietę oraz wiedzieć, jakich zachowań unikać.

– Ja mało podróżuję po krajach muzułmańskich. I nie chodzi nawet o to, że jest tam niebezpiecznie. Problemem są dla mnie raczej różnice kulturowe, w tym choćby kwestie odpowiedniego ubioru. Pamiętam nieprzyjemną sytuację, której doświadczyłam w Maroku. W czasie zwiedzania Marrakeszu, który wydawał mi się mocno turystycznym i komercyjnym miejscem, jeden z mężczyzn na mnie napluł. Nie spodobał mu się mój ubiór – miałam wtedy bluzkę na ramiączkach i spódnicę nieco powyżej kolan – wspomina Sabina Lawrów.

Patrycja Jaskot uważa, że samotnie podróżująca kobieta powinna „zrobić dobry research” i unikać miejsc uznawanych za niebezpieczne. 

– Warto pamiętać, że nie w każdym miejscu warto się zgubić. Rio de Janeiro jest niesamowitym miastem, ale po zmroku lepiej nie zbaczać z wytyczonych ścieżek. Ja w czasie zwiedzania trzymałam się głównych ulic i punktów, tym bardziej że po zmroku robiło się dość niebezpiecznie. Muszę przyznać, że w żadnym innym miejscu na świecie nie widziałam tylu bezdomnych kobiet – opowiada Patrycja.

Kobieta w podróży vs. mężczyźni

Podróżniczki przyznają, że w niektórych krajach problemem lub po prostu sporą niedogodnością mogą okazać się... zaczepki ze strony mężczyzn. Właśnie dlatego – jak zaznaczają – tak ważne jest, aby mieć świadomość potencjalnych zagrożeń i wiedzieć, jakie miejsca omijać.

– Pamiętam niebezpieczną sytuację, która przytrafiła mi się na Jamajce, kiedy spacerowałam po plaży. Nie miałam wtedy pojęcia o kwitnącej tam seksturystyce – wspomina Sabina Lawrów. – Okazuje się, że jeśli kobieta chodzi sama po plaży, to lokalsi myślą, że znajduje się w tym miejscu w określonym celu. Zaczepiało mnie po drodze bardzo wielu mężczyzn. Gdy jednemu z nich w pewnym momencie stanowczo powiedziałam, żeby się odczepił, zwołał kilka innych osób i musiałam uciekać. Na szczęście w pobliżu była otwarta restauracja, do której wbiegłam i dali mi spokój.

Podróżniczka dodaje, że ta sytuacja nauczyła ją odpowiednio na tego typu sytuacje reagować. – Kiedy ktoś mnie zaczepia, odpowiadam „maybe tomorrow”. Druga strona jest zadowolona, że może jutro się uda, a ja mam spokój – podsumowuje.

Sabina na pierwsze podróże solo z dalekich krajów poleca Birmę, Nepal oraz Nową Zelandię
fot. Archiwum prywatne

Patrycja Jaskot przyznaje, że w czasie wyjazdów doświadczyła zaczepek ze strony mężczyzn, ale na szczęście nie były to niebezpieczne sytuacje.

– Ja sobie żartuję, że mam 1,75 cm wzrostu i gdy jestem np. w Ekwadorze, Gwatemali czy Azji Południowo-Wschodniej, gdzie średnia wzrostu jest niska, to tam mężczyźni chyba się mnie boją, bo sięgają mi do ramion – mówi podróżniczka.

Podkreśla jednak, że kobiety podróżujące w pojedynkę muszą być bardziej uważne, czujne i mieć świadomość potencjalnych zagrożeń.

– Ja miałam zasadę, że jeśli postanowiłam podróżować autostopem, to nigdy po zmroku. Zanim wsiadłam do samochodu, zawsze robiłam zdjęcie tablicy rejestracyjnej i uprzedzałam kierowcę, że muszę wysłać bliskim informację, jakim autem podróżuję. Jako kobieta nigdy nie wsiadałam do samochodu z dwoma mężczyznami – zaznacza Patrycja.

Czy to bezpieczne?

Samotnie podróżujące kobiety często słyszą pytanie: „nie boisz się?”. Autora bloga Sama przez świat uważa, że kobiety mają zwykle mniej niebezpiecznych sytuacji w podróży niż mężczyźni.

– Z rozmów z innymi osobami wnioskuję, że dużo częściej w tarapaty wpadają mężczyźni. Nie wiem, czy sami chodzi tu o sposób reagowania na pewne sytuacje, czy też mniejszą ostrożność. Wiem na pewno, że samotnie podróżujące kobiety mają oczy dookoła głowy i starają się unikać wszelkich niebezpiecznych sytuacji – wyjaśnia Sabina Lawrów.

Przyznaje jednocześnie, że najmniej bezpiecznie czuła się na Jamajce. – Jak popatrzy się na statystyki, to rzeczywiście liczba przestępstw i zabójstw jest tam bardzo wysoka. Ja po przyjeździe szybko zdałam sobie sprawę z tego, że nie mogę się tam czuć bezpiecznie. Właśnie dlatego wynajęłam sobie ochroniarza, z którym zwiedzałam wyspę. Mimo wszystko znalazłam się w dość niekomfortowej sytuacji, bo pod koniec pobytu mój ochroniarz zaczął ze mną flirtować. Musiałam mu jasno dać do zrozumienia, że nie jestem nim zainteresowana – opowiada podróżniczka.

Patrycja Jaskot w czasie zwiedzania stolicy Ekwadoru, Quito
fot. Archiwum prywatne

Patrycja Jaskot wspomina z kolei, że czuła spory dyskomfort, gdy była sama w stolicy Ekwadoru – Quito.

– Chociaż mówi się, że to jest to najbezpieczniejsza stolica w Ameryce Południowej, na każdym kroku stała tam policja. Gdy raz wyciągnęłam telefon na ulicy, to od razu podszedł do mnie policjant i powiedział, żeby go schowała, bo ktoś zaraz mi go zabierze – opowiada podróżniczka z Travelover. 

Dodaje, że bardzo bezpiecznie czuje się w krajach Azji Południowo-Wschodniej – Tajlandii, Indonezji czy Wietnamie – gdzie do widoku samotnie podróżujących osób z plecakiem wszyscy są już przyzwyczajeni.

Niezbędnik samotnych podróżniczek

Co warto zabrać w podróż?

  1. Kopię paszportu – w razie kradzieży czy zgubienia nie zostajemy bez dokumentów,
  2. Kłódkę – w hostelach często są szafki, w których można schować najważniejsze rzeczy,
  3. Zapasowy kabel do ładowarki telefonu,
  4. "Sekretne portfele" – można je przypiąć na pasku na biodrach lub pod biustonoszem. Idealne rozwiązanie, gdy chcemy mieć przy sobie dokumenty, kartę, gotówkę i nie zwracać na siebie uwagi na ulicy.

5 rad od Patrycji Jaskot

  1. Dobrze przygotuj się do podróży. Sprawdź wcześniej nie tylko atrakcje danego kraju, ale przede wszystkim poznaj jego kontekst historyczny, religijny, polityczny i obyczajowy. Dowiedz się, z jakimi problemami zmaga się dane społeczeństwo, na co uważać, czego unikać.
  2. Zgłoś swoją podróż do systemu Odyseusz, czyli specjalnego portalu MSZ, gdzie podaje się dane osobowe, kontaktowe, nazwę hotelu itd. To formalny ślad, gdzie się udajemy i gdzie planujemy przebywać.
  3. Pilnuj swojego bagażu i uważaj na to, aby nikt do niego nie zaglądał. „Krążą przeróżne historie o podrzuconych narkotykach i kradzieżach. Po co kusić los?”.
  4. Bądź otwarta na ludzi, ale jednocześnie pozostań czujna i z ostrożnością podchodź do nieznajomych osób. „Uwielbiam poznawać ludzi, ale mam zawsze włączony czujnik pod tytułem: rozsądek”.
  5. W podróży staraj się nie zwracać na siebie uwagi – „nie świeć” biżuterią, nie wzbudzaj zainteresowania swoim aparatem. „Nie wszędzie dobrze wyciągać cenne rzeczy”.

5 rad od Sabiny Lawrów

  1. Przemyśl, co spakować w samotną podróż i nie zabieraj zbyt wielu rzeczy. „Liczy się każdy kilogram, bo bagaż będziemy później nosić na własnych plecach”.
  2. Jeśli nie znasz danego miejsca lub wiesz, że jest niebezpieczne, nie spaceruj po zmroku, nie zbaczaj z głównych ulic, ścieżek.
  3. Podpytaj o okolicę jakiegoś lokalsa – pracownika kawiarni czy hostelu – który podpowie, gdzie jest niebezpiecznie, której dzielnicy unikać itd.
  4. Jeśli musisz wracać w nocy, to sprawdzoną taksówką.
  5. Słuchaj intuicji. Jeśli czujesz, że jesteś w nieodpowiednim towarzystwie, miej odwagę, żeby w pewnym momencie powiedzieć: „sorry, muszę już iść”. I po prostu uciec z danego miejsca.

Archiwum prywatne

---

Standard

Tagi: kobieta kobieta , Podróże Podróże

nie

Tak

nie

Tak

Nie

Nie

Nie

Tagi: Nina Czochara Nina Czochara

Nie ma żadnych pozwiązanych obiektów.