Zamknij

Atak rekina w Australii. 35-latkę uratował mąż, niezbędna była 15-miesięczna rehabilitacja

25.11.2021 15:02
Rekin
fot. Shutterstock

35-latkę surfującą na desce u wybrzeży Australii zaatakował rekin. Zwierzę chwyciło ją za nogę i nie chciało puścić. Na szczęście w pobliżu zdarzenia znajdował się mąż surferki, który ją uratował. Obrażenia, jakich doznała ofiara tego wypadku, doprowadziły do tego, że potrzebowała 15-miesięcznej rehabilitacji. Dzisiaj opowiada o swoim przypadku.

Australia to miejsce, w którym dochodzi do największej liczby wypadków z udziałem rekinów na całym świecie. Każda informacja o takim zdarzeniu elektryzuje społeczeństwo i błyskawicznie rozchodzi się w mediach.

Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, że drapieżnik zaatakował mężczyznę u wybrzeży Kalifornii i tylko szybka interwencja świadków zdarzenia sprawiła, że udało się go uratować. Teraz w rozmowie z dziennikarzami portalu express.co.uk swoją historię przytoczyła 35-letnia Chantelle Doyle. Kobieta surfowała z mężem w Australii, kiedy ją także dopadł rekin. Na szczęście i ją udało się ocalić, ale cała sytuacja mogła skończyć się tragicznie.

Atak rekina w Australii. 35-latkę uratował mąż, niezbędna była 15-miesięczna rehabilitacja

Chantelle Doyle i jej mąż Mark Rapley surfowali w "piękny, słoneczny dzień" w nadmorskim mieście Port Macquarie w Nowej Południowej Walii w Australii w 2020 roku, kiedy doszło do ataku. Kobietę udało się uratować, ale dojście do całkowitego zdrowia po tym zdarzeniu kosztowało ją 15 miesięcy ciężkiej pracy i rehabilitacji.

Surferka pływała sobie spokojnie na desce, kiedy nagle poczuła, że coś pod nią przepływa. Po chwili zarejestrowała uderzenie w nogę, a następnie coś mocno zacisnęło się na jej łydce. Kobieta próbowała się wydostać ze szczęk drapieżnika, ale z minuty na minutę było coraz gorzej. Myślała, że zwierzę wciągnie ją pod wodę.

Na szczęście 10 metrów dalej pływał jej mąż, który natychmiast rzucił się jej na pomoc. Zauważył on, że nos rekina wystaje znad wody i w tamto miejsce zaczął uderzać, aby nieco ogłuszyć zwierzę.

Nos [rekina] był nad wodą, więc uderzyłem w tamto miejsce. Porzuciłem deskę i postanowiłem z nim zawalczyć - powiedział w rozmowie z dziennikarzami.

Wysiłki mężczyzny nie poszły na marne i wystraszył on drapieżnika, który ostatecznie porzucił ofiarę i odpłynął. Rapley wyciągnął ukochaną na brzeg, a tu udzielono jej profesjonalnej pomocy medycznej. Miała uszkodzone mięśnie, kości, więzadła, ścięgna i nerwy.

Zszokowany świadek, Jed Toohey, powiedział "The Daily Telegraph", że akcja z brzegu wyglądała niesamowicie.

To było niewiarygodne, krzyk był niesamowity, a do tego wszędzie pryskała woda. Mark uratował jej życie. Był wystarczająco silny, by wyciągnąć ją z wody - dodał mężczyzna. 

Jak podaje express.co.uk, w Australii od 1900 roku doszło do ponad 700 niesprowokowanych ataków rekinów, w wyniku których zginęło ponad 170 osób. Statystyki opracowane przez Australia Wide First Aid pokazują, że Australia jest najbardziej śmiercionośnym miejscem na świecie, jeśli chodzi o ofiary bezpośrednio związane z atakami rekinów.

Źródło: express.co.uk