Zamknij

Tłumy na stokach w Austrii i mandaty za łamanie obostrzeń. Wśród ukaranych turyści z Polski

01.02.2021 11:05
Narty Austria
fot. Shutterstock

Austria, poza kilkoma wyjątkami, jest zamknięta dla turystów z zagranicy. Mimo to setki podróżnych z całej Europy przyjechało w Alpy na narty. "Twierdzili, że przyjechali szukać pracy sezonowej" – wyjaśnił zaniepokojony tą sytuacją Helmut Mall, burmistrz St. Anton. Austriacka policja znalazła w tamtejszym ośrodku narciarskim aż 96 cudzoziemców, w tym również turystów z Polski.

St. Anton am Arlberg to jeden z najpopularniejszych kurortów narciarskich w Austrii. Pomimo obowiązujących obostrzeń w ostatnim czasie miejsce to przeżywa turystyczne oblężenie. Burmistrz ośrodka przyznał, że młodzi turyści z całej Europy przyjechali na zimowy wypoczynek, omijając nałożone przez rząd zasady narodowej kwarantanny. 

Austria. Zagraniczni turyści ukarani mandatami

W Austrii wyciągi narciarskie są czynne, ale zamknięte są restauracje oraz hotele dla turystów. Zakwaterować w obiektach hotelowych mogą się jedynie instruktorzy narciarstwa, osoby podróżujące służbowo lub przyjeżdżające w poszukiwaniu pracy. W teorii oznacza to, że stoki są dostępne wyłącznie dla tych, którzy mieszkają w okolicy lub wyjeżdżają w celach zawodowych. Niestety tylko w teorii, bo jak poinformował Helmut Mal, stoki narciarskie są pełne zagranicznych turystów.

– Twierdzą, że przyjechali szukać pracy sezonowej, mimo że nie ma wolnych miejsc pracy – powiedział burmistrz St. Anton. To kolejny w ostatnich tygodniach przypadek wykorzystywania luk prawnych, często związanych z pracą lub szkoleniem poza miejscem zamieszkania. 

Władze kurortu zaniepokojone tą sytuacją zaleciły przeprowadzenie przez policję kontroli, która wykazała masowe łamanie obowiązujących przepisów. Austriaccy funkcjonariusze ukarali w ośrodku narciarskim St. Anton aż 96 obcokrajowców z całej Europy, w tym m.in. z Polski, Wielkiej Brytanii, Danii, Niemiec, Szwecji, Irlandii czy Rumunii. Kontroli dokonano w piątkowy wieczór, a tym, których złapano, grozi grzywna w wysokości do 2180 euro (ok. 10 tys. zł). 

Policja nie podała dokładnie, jakie przestępstwa zostały popełnione, ale stwierdziła, że cudzoziemcy "naruszyli przepisy dotyczące lockdownu oraz przemieszczania się, a także przepisy dotyczące rejestracji adresu".

Źródło: Reuters, gov.pl, Fakt.pl