Zamknij

Kawałek lodu uderzył w szybę samolotu na wysokości ponad 10 km. Pasażerowie przeżyli chwile grozy

28.12.2021 12:48
British Airways
fot. Eastnews

Do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło podczas rejsu z londyńskiego lotniska Gatwick na Kostarykę. W szybę samolotu linii British Airways uderzyła bryła lodu. Na szczęście pilotów ochronił twardy wewnętrzny szklany ekran. Maszyna bezpiecznie wylądowała w porcie docelowym, ale pasażerowie na pokładzie przeżyli prawdziwą grozę.

Pasażerowie lecący w ostatnim czasie z Londynu na Kostarykę na pokładzie samolotu linii British Airways z pewnością zapamiętają tę podróż na długo. Kiedy już Boeing 777, który miał ich przetransportować na egzotyczne wakacje, wzniósł się na wysokość przelotową, uderzyła w niego... bryła lodu.

Pilotów ochronił twardy szklany ekran, ale na pokładzie dało się usłyszeć potężny huk, który zdenerwował podróżujących. Na szczęście pojazd bezpiecznie wylądował na lotnisku docelowym i nikomu nic się nie stało.

Zobacz także: Pasażer wyskoczył z kołującego samolotu. Uciekł drzwiami w pobliżu kuchni, po upadku złamał nogę

Kawałek lodu uderzył w szybę samolotu na wysokości ponad 10 km. Pasażerowie przeżyli chwile grozy

Podczas lotu z Londynu na Kostarykę doszło do niebezpiecznego incydentu. W Boeinga 777 linii British Airways, który leciał na wysokości ponad 10 km, uderzył kawałek lodu. Bryła trafiła w szybę kokpitu, ale pilotom nic się nie stało. Ochronił ich twardy szklany ekran.

Samolot wylądował bezpiecznie w miejscu docelowym i nikomu nic się nie stało. Natomiast pasażerowie przeżyli chwile grozy. Na pokładzie bowiem dało się usłyszeć potężny huk, który postawił ich na nogi.

Taka rzecz zdarza się raz na milion. Pasażerowie i załoga mieli szczęście, że samolot leciał w tym samym kierunku, co lód, a prędkość spadającej bryłki była stosunkowo niska. Gdyby zdarzyło się to wtedy, kiedy samolot i lód leciałyby w przeciwnych kierunkach, uderzenie mogłoby być katastrofalne - powiedział rzecznik British Airways.

Odrzutowiec British Airways doznał uszkodzeń przedniej szyby, gdy z innego lecącego samolotu spadł blok lodu. Przedstawiciele linii lotniczej dodali, że na szczęście nie było potrzeby awaryjnego zejścia lub lądowania samolotu. Takie incydenty jednak zdarzają się ekstremalnie rzadko.

Piloci dolecieli bezpiecznie samolotem do San Jose, ale pojazd na miejscu wymagał naprawy. Dlatego też właśnie lot powrotny dla 200 osób, które miały spędzić święta Bożego Narodzenia w Londynie, został przełożony na następny wieczór. Musieli oni spędzić noc w hotelu przy lotnisku, choć początkowo zapowiadano, że opóźnienie wyniesie zaledwie 90 minut.

Jo Mitchell i Geir Olafsson spędzali miesiąc miodowy na Kostaryce i mieli wrócić przez Gatwick do Edynburga na Boże Narodzenie.

Mój mąż jest częściowo Islandczykiem, a jego rodzina mieszkająca w Edynburgu świętuje Boże Narodzenie 24 grudnia. Desperacko próbowaliśmy znaleźć inne połączenie, które pozwoliłoby nam dolecieć na czas, by nie przegapić rodzinnych świąt Bożego Narodzenia. Aplikacja BA pokazywała niejasny komunikat o przesunięciu lotu na następny dzień. Jednak czas lotu wykazywał jedynie czterogodzinne opóźnienie. Nie otrzymaliśmy żadnych informacji e-mailem, więc mieliśmy nadzieję, że to tylko usterka - powiedziała dr Mitchell w rozmowie z "The Independent".

Niestety para dołączyła do dziesiątek innych osób, które stały w kolejkach na lotnisku tylko po to, by usłyszeć, że samolot musi zostać naprawiony, zanim będzie mógł latać. Podróż powrotna odbyła się następnego dnia ok. godziny 19.

Źródło: thesun.com/dailymail.co.uk