Zamknij

Kobieta zmarła na pokładzie samolotu. Dzieci przez osiem godzin siedziały obok ciała matki

10.08.2022 13:53
Kobieta zmarła na pokładzie samolotu. Dzieci przez osiem godzin siedziały obok ciała matki
fot. SHUTTERSTOCK

Brytyjka Helen Rhodes zmarła podczas lotu. Kobieta razem z rodziną po kilkunastu latach życia w Hongkongu wracała do swojej ojczyzny. Jej ciało pozostało na tym samym miejscu w samolocie przez osiem godzin - tuż obok dwójki dzieci i męża.

Do tego tragicznego zdarzenia doszło 5 sierpnia podczas długodystansowego lotu z Hongkongu przez Frankfurt do Wielkiej Brytanii. Helen Rhodes razem z rodziną po 15 latach życia na obczyźnie wracała do swojego kraju.

Zobacz także: Rosyjskie linie lotnicze muszą rozbierać swoje samoloty. Brakuje im części zamiennych do maszyn

Kobieta zmarła na pokładzie samolotu. Dzieci przez osiem godzin siedziały obok ciała matki

Podczas rejsu okazało się, że Brytyjka nie żyje. Kobieta zmarła we śnie. Pomimo reanimacji nie udało się jej uratować. Zadecydowało, że ciało Helen pozostanie na tym samym miejscu - tuż obok dwójki dzieci i męża. Osiem godzin później samolot wylądował we Frankfurcie. 

- Chociaż było to dla rodziny niezwykle traumatyczne, wszyscy mieli czas, by powiedzieć jej to, co chcieli - napisano w opisie internetowej zbiórki pieniędzy, założonej przez przyjaciół Helen. Poinformowano, że uzyskane w ten sposób środki zostaną przeznaczone m.in. na pochówek kobiety oraz wsparcie jej najbliższych.

Ciało Helen pozostało w Niemczech. Z kolei pogrążona w żałobie rodzina wróciła do Wielkiej Brytanii. 

Przyczyna śmierci Helen nie jest znana. "Wciąż jesteśmy w szoku i niedowierzamy w to, co się stało" - napisali jej przyjaciele.

Wiadomo, że rodzina Rhodes przez 15 lat mieszkała w Tung Chung w Hongkongu. W Wielkiej Brytanii, dokąd podróżowała, miała rozpocząć nowe życie. "Helen była podekscytowana, ale też trochę zestresowana przeprowadzką. Nie mogła się doczekać, aby spotkać się ze swoją rodziną w Wielkiej Brytanii, ponieważ nie widziała się z nimi od wybuchu pandemii koronawirusa" - czytamy w opisie zbiórki.

Zobacz także: Utknęli w nadmorskim kurorcie. 80 tys. turystów nie może wrócić do domu 

Helen, która - jak donosi portal insider.com - zmarła w wieku 46 lat, była położną i właścicielką firmy produkującej akcesoria na zamówienie. Zawsze chętnie służyła pomocą i radą każdemu, kto jej potrzebował. "Możemy mieć tylko nadzieję, że wiedziała, ile dla nas znaczyła. (...) Smutek, który odczuwamy, jest nie do zniesienia. Jednak czujemy się szczęśliwi, że mogliśmy ją poznać" - napisali przyjaciele Helen.

RadioZET.pl/insider.com/irishmirror.ie/wprost.pl