Zamknij

Przyleciała do Polski na własny ślub. Tuż po wylądowaniu panna młoda trafiła do aresztu

13.05.2022 15:07
Przyleciała do Polski na własny ślub. Tuż po wylądowaniu panna młoda trafiła do aresztu
fot. SHUTTERSTOCK

30-letnia Polka, która przyleciała z Londynu do Krakowa na własny ślub, została zatrzymana na lotnisku. Okazało się, że kobieta była poszukiwana listem gończym, więc przysięgę małżeńską będzie mogła złożyć dopiero po ponad 3-miesięcznej odsiadce.

Ślub to dla wielu osób jeden z najważniejszych momentów w życiu. Każda para młoda chce, żeby dzień ten był wyjątkowy, a goście weselni mogli go na długo zapamiętać. Mimo że przygotowania do ceremonii zazwyczaj trwają przez kilka miesięcy, to jednak nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Tak też było w przypadku tej Polki, która zamiast na ślubny kobierzec trafiła do aresztu.

Zobacz także: Najmniejsze lotnisko w Polsce wystartuje z 4 nowymi trasami. Na liście wakacyjne hity

Kraków. Przyleciała do Polski na własny ślub. Z lotniska trafiła do aresztu

Jak czytamy na stronie internetowej Straży Granicznej, 30-latka tuż po wylądowaniu na krakowskim lotnisku została zatrzymana przez funkcjonariuszy. Okazało się, że była poszukiwana w związku z koniecznością odbycia kary 92 dni pozbawienia wolności. 

"Usłyszała od funkcjonariuszy Straży Granicznej, że z powodu niestawienia się do zakładu karnego i ukrywania się przed wymiarem sprawiedliwości, wystawiono za nią list gończy, aby wyegzekwować nałożoną karę" - przekazała SG.

Kłopoty Polki z prawem zaczęły się trzy lata temu. Wówczas kobieta złamała przepisy kodeksu drogowego, nie ustępując pierwszeństwa pojazdowi jadącemu z przeciwnego kierunku, w wyniku czego doprowadziła do zderzenia z motocyklem. Sprawa trafiła do sądu, który nakazał jej zapłacenie grzywny w wysokości 100 zł. Polka nie dokonała jednak płatności, w związku z czym nałożono na nią karę dwóch dni aresztu. 

Na tym jednak nie koniec problemów kobiety. Polka ponownie złamała przepisy, prowadząc samochód w stanie nietrzeźwości. "Za ten czyn została jej wymierzona kara 6 miesięcy ograniczenia wolności, polegająca na obowiązku wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin miesięcznie, zakazie prowadzenia pojazdów mechanicznych przez 3 lata oraz kara pieniężna" - informuje Straż Graniczna.

Kobieta postanowiła jednak wyjechać do Wielkiej Brytanii, o czym nie poinformowała przydzielonego jej kuratora. W związku z tym sąd zastosował wobec niej karę zastępczą - 90 dni pozbawienia wolności.

Po kilku latach, kiedy przyszła panna młoda przyleciała z Londynu do Krakowa, żeby wziąć ślub, została zatrzymana na lotnisku. 

Zobacz także: Duże zmiany dla podróżnych w UE. 16 maja zniesione zostaną restrykcje na lotniskach i w samolotach

Niefrasobliwa Polka nie mogła uwierzyć, że postanowieniem sądu o obligatoryjnym wykonaniu zastępczej kary pozbawienia wolności, zaplanowana huczna uroczystość nie odbędzie się w ciągu najbliższych 92 dni, które ona sama spędzi w zakładzie penitencjarnym - podała SG.

RadioZET.pl/strazgraniczna.pl/PAP