Zamknij

Lotnicze "bilety grozy". Ceny połączeń mocno wystrzeliły w górę

18.07.2022 14:32
Pasażerowie na lotnisku
fot. Shutterstock

Ceny połączeń lotniczych są obecnie rekordowe. Klienci płacą nawet kilka razy więcej niż na początku roku, a to oznacza prawdziwe żniwa dla przewoźników – podaje "Rzeczpospolita". Dla przykładu podróż z Warszawy przez Frankfurt na lotnisko JFK w Nowym Jorku w lipcu to wydatek 5,5 tysiąca złotych za bilet w jedną stronę.

W ostatnim czasie europejskie lotniska zmagają się z ogromnym chaosem, kolejkami i utrudnieniami związanymi z ogromnym niedoborem pracowników. Władze największych portów coraz częściej namawiają przewoźników do ograniczenia liczby połączeń. Linie lotnicze sprawdzają więc konsumentów – ile są w stanie zapłacić za lot. Okazuje się, że ceny biletów na niektórych trasach są astronomiczne.

Rekordowe ceny za bilety lotnicze

Jak czytamy w "Rzeczpospolitej", linie lotnicze starają się zagospodarować wielki popyt na podróże. "Lotniska się zapchały, rejsów jest mniej, więc zadziałało prawo rynku. Ceny biletów wystrzeliły. Lufthansa, która mocno ograniczyła siatkę połączeń, sprzedaje już tylko najdroższe bilety. Opłaciło się. W II kwartale firma spodziewa się 300–400 mln euro zysku. Podróż z Warszawy przez Frankfurt na lotnisko JFK w Nowym Jorku w lipcu to wydatek 5,5 tysiąca złotych za bilet w jedną stronę w klasie ekonomicznej. W sierpniu jest taniej – 3800 zł za najtańszy rejs" – informuje gazeta.

Dodaje, że w LOT biletów na tym kierunku w ekonomii na najbliższe rejsy już nie ma. "Można polecieć, ale na ostatnich miejscach w biznesie za 8200 złotych w jedną stronę. LOT także nie omieszkał podnieść cen. Za bilet na lipiec w obie strony z Warszawy do Paryża u polskiego przewoźnika trzeba zapłacić 2200 zł, podczas gdy było to zwykle 700–800 zł. LOT wykorzystuje też rezerwy lotniska na Okęciu i skrupulatnie zagospodarowuje to, co porzuciły zwłaszcza Lufthansa i KLM. Warszawa stała się portem tranzytowym dla lecących z Baku, Erywania, Tbilisi, Bałkanów oraz Indii" – wskazano.

W "Rz" napisano, że podróż na trasie Mumbaj–Warszawa–Toronto w klasie ekonomicznej tego lata to wydatek ok. 12 tys. zł. To, ile ostatecznie LOT zarobi tego lata, jest dla narodowego przewoźnika kluczowe. Od wyników finansowych III kw. zależy, czy będzie potrzebował kolejnej transzy pomocy publicznej. O takiej ewentualności mówił prezes LOT Rafał Milczarski w maju 2022. 

Koniec tanich lotów? Szef IATA zabrał głos

W dobie rekordowej inflacji nie może dziwić fakt, że wzrastają także koszty podróży. Ma to bezpośrednio związek z coraz droższym paliwem. Ceny ropy naftowej wzrosły z powodu zwiększonego zapotrzebowanie gospodarek, które wychodzą na prostą po pandemii koronawirusa, oraz ze względu na wojnę w Ukrainie.

Willie Walsh, dyrektor generalny Międzynarodowego Zrzeszenia Transportu Powietrznego (IATA), przyznał, że ceny biletów będą coraz wyższe.

– Podróżni muszą być przygotowani na podwyżki, gdyż wysoka cena ropy znajdzie odzwierciedlenie w wyższych cenach biletów. Ropa jest największą częścią składową kosztów linii lotniczych – dodał dyrektor generalny IATA.

Walsh powiedział również, że jednym z najbardziej znaczących problemów, z którymi boryka się branża lotnicza, jest deficyt personelu obsługi naziemnej linii lotniczych. 

Źródło: PAP, rp.pl