Zamknij

Pilot chciał odwołać lot. Powodem nagie zdjęcia wysyłane przez pasażerów

01.09.2022 14:09
Pilot chciał odwołać lot. Powód? Pasażerowie wysyłali... nagie zdjęcia
fot. MICHAL ADAMOWSKI/REPORTER/EASTNEWS

Pilot zagroził pasażerom siedzącym w samolocie odwołaniem lotu do Meksyku. Powód? Podróżni za pomocą funkcji AirDrop przesyłali sobie... nagie zdjęcia.

Do tego incydentu doszło pod koniec sierpnia na pokładzie samolotu amerykańskich tanich linii lotniczych Southwest Airlines. Maszyna miała lecieć do Cabo San Lucas w Meksyku.

Zobacz także: LOT nie zabrał na pokład 44 pasażerów. Przewoźnik podstawił za mały samolot

Pilot chciał odwołać lot. Powodem nagie zdjęcia wysyłane przez pasażerów

Samolot przygotowywał się do odlotu. W pewnym momencie pilot powiedział pasażerom przez interkom, że jeżeli się nie uspokoją, to nie wystartuje. Mężczyzna był zdenerwowany, ponieważ turyści wysyłali sobie nagie zdjęcia.

Jak to możliwe? Otóż pasażerowie korzystali z funkcji AirDrop, która umożliwia przesyłanie plików pomiędzy dwoma urządzeniami marki Apple znajdującymi się blisko siebie. Osoby siedzące w samolocie nie musiały więc znać numeru telefonu pozostałych turystów.

Umowa jest taka. Jeżeli nadal będziecie wysyłać nagie zdjęcia, przerwę przygotowania do startu i wycofam się do bramki. Wtedy wszyscy będą musieli wysiąść. Będziemy musieli zaangażować ochronę, a wasze wakacje zostaną zrujnowane - zagroził pilot.

Jedna z pasażerek nagrała przemowę mężczyzny, a następnie opublikowała ją na swoim profilu na TikToku. Choć wideo zostało zamieszczone dopiero kilka dni temu, obejrzano je już niemal 3 mln razy.

Portal insider.com podaje, że o zdjęciach poinformował załogę jeden z pasażerów. Poskarżył się on stewardessie, że otrzymał nagą fotkę. Autorka nagrania, Teighlor Marsalis, powiedziała "Insiderowi", że według niej pilot poradził sobie z tę sytuacją idealnie. Dodała, że również jej chciano przesłać zdjęcie, ale odrzuciła prośbę z AirDropa.

Zobacz także: Co Polaków najbardziej irytuje podczas podróży samolotem? Nie chodzi o oklaski na koniec lotu

"Bezpieczeństwo i dobre samopoczucie klientów oraz pracowników jest najwyższym priorytetem zespołu Southwest. Nasi pracownicy, powiadomieni o potencjalnym problemie, rozwiązują go, aby zapewnić komfort osobom podróżującym naszymi liniami" - przekazała firma w komunikacie cytowanym przez portal polsatnews.pl.

Przypomnijmy, że to nie pierwsza tego typu sytuacja z użyciem AirDropa. Pod koniec lipca br. pisaliśmy, że pasażerowie dostali wiadomość z groźbami śmierci oraz niepokojące obrazy. Wówczas pilot postanowił wstrzymać lot i finalnie maszyna wystartowała z 2-godzinnym opóźnieniem. Z kolei "żartowniś" został zatrzymany przez policję.

RadioZET.pl/insider.com/polsatnews.pl