Zamknij

Plama ropy naftowej u wybrzeży Tajlandii. Zagraża rafie koralowej i turystom odwiedzającym tutejsze wyspy

31.01.2022 09:16
Plama ropy naftowej u wybrzeży Tajlandii
fot. EPA/ROYAL THAI NAVY

U wybrzeży wschodniej Tajlandii doszło do katastrofy, w wyniku której tysiące litrów ropy trafiło do oceanu. Wyciek z rurociągu poważnie zagraża mieszkańcom, wypoczywającym na tutejszych plażach turystom, a także rafie koralowej. Setki pracowników firmy naftowej i żołnierzy marynarki wojennej próbuje oczyścić linię brzegową z zanieczyszczeń. Do sieci trafiły szokujące zdjęcia.

Kilka dni temu z rurociągu Star Petroleum Refining zlokalizowanego w Zatoce Tajlandzkiej wyciekła ropa naftowa. Do oceanu trafiło ok. 50 tys. litrów oleju napędowego, a plama, która się utworzyła na wodzie, zajmuje powierzchnię ok. 67 km2.

Do zdarzenia doszło w uprzemysłowionej wschodniej części kraju, a ropa częściowo dotarła również do linii brzegowej plaży, z której chętnie korzystają mieszkańcy i turyści. Tajska firma, do której należy rurociąg, a także żołnierze marynarki wojennej pracują nad oczyszczeniem wybrzeża. Region ten uznano za obszar katastrofy.

Zobacz także: Silne trzęsienie ziemi niedaleko wysp Tonga. To właśnie tutaj wcześniej doszło do ogromnej erupcji wulkanu

Plama ropy naftowej u wybrzeży Tajlandii. Zagraża rafie koralowej i turystom odwiedzającym tutejsze wyspy

Plaża we wschodniej części Tajlandii uznana została za obszar katastrofy po tym, jak wcześniej doszło do podwodnego wycieku ropy naftowej w Zatoce Tajlandzkiej. Olej napędowy wydostał się z rurociągu firmy Star Petroleum Refining i utworzył plamę o wielkości ok. 67 km2. Z doniesień zagranicznych mediów wynika, że do oceanu trafiło ponad 50 tys. litrów płynu.

Część ropy dotarła do linii brzegowej na plaży Mae Ramphueng w prowincji Rayong w piątek wieczorem. Tutejszy piasek przybrał czarny kolor.

Około 150 pracowników firmy naftowej i 200 żołnierzy rozmieszczono wzdłuż wybrzeża w celu oczyszczenia regionu Mae Ramphueng. Tajska marynarka wojenna współpracuje z firmą, aby powstrzymać dalszy wyciek. Zaangażowano w to dwanaście statków wojskowych, trzy statki cywilne i kilka samolotów. Największa część ropy znajduje się w morzu, a tylko niewielka ilość trafiła na plażę.

Niestety ropa naftowa zagraża tutejszej ludności, turystom, którzy chętnie odwiedzają te plaże, a także rafie koralowej. Władze robią wszystko, aby zapobiec uszkodzeniu delikatnych koralowców. Minister zasobów naturalnych i środowiska Varawut Silpa-archa powiedział, że kluczowe znaczenie ma próba zatrzymania głównej masy ropy, żeby nie dotarła ona do brzegu w Ao Prao - małej zatoki u wybrzeży popularnej wyspy wypoczynkowej Koh Samet.

Jeśli olej dotrze do tego obszaru, może trafić na plażę i spowodować poważne uszkodzenia koralowców w płytkiej wodzie - powiedział Varawut.

Ropa zaczęła wyciekać z rurociągu należącego do Star Petroleum Refining Public Company Limited (SPRC) późno we wtorek. Zanim udało się to opanować, około 50 000 litrów ropy trafiło do oceanu 20 km od linii brzegowej wschodniej Tajlandii. Plaża Mae Ramphueng w prowincji Rayong została uznana za obszar katastrofy po tym, jak w piątek dotarło tam trochę ropy.

Najnowsze zdjęcie satelitarne z rządowej Agencji Rozwoju Geoinformatyki i Technologii Kosmicznych (GISTDA) wykazało, że wyciek ropy rozprzestrzenił się na obszarze morza o powierzchni 67 km2. Na szczęście większość ropy utworzyła cienką warstwę, a nie grubą plamę oleju.

mid-epa09715755
fot. Wyciek ropy w Tajlandii
mid-epa09715758
fot. Wyciek ropy w Tajlandii

Źródło: CNN/Reuters