Zamknij

Rekin zaatakował 31-letniego surfera w Kalifornii. Mężczyzny nie udało się uratować

29.12.2021 09:25
Rekin
fot. Shutterstock

W Wigilię w Morro Bay w Kalifornii doszło do tragicznego incydentu. Rekin zaatakował młodego mężczyznę na desce surfingowej. Niestety 31-latek zmarł na miejscu. Służby podjęły decyzję o wprowadzeniu tymczasowego zakazu wchodzenia do pobliskich wód.

Jakiś czas temu pisaliśmy, że w Kalifornii rekin zaatakował surfera, a mężczyznę udało się uratować tylko dzięki szybkiej interwencji świadków zdarzenia. Do takich incydentów na szczęście nie dochodzi zbyt często, ale się zdarzają. I jeden z nich miał miejsce 24 grudnia znów u wybrzeży amerykańskiego stanu.

Tym razem żarłacz biały zaatakował 31-letniego surfera w Morro Bay w Kalifornii. Ratownicy, policjanci i strażnicy otrzymali zgłoszenie o poszkodowanym, który został wyciągnięty z wód zatoki po ataku drapieżnika. Niestety mężczyzna zmarł na miejscu. Władze błyskawicznie podjęły wówczas decyzję o pozamykaniu kąpielisk na 24 godziny, aby zapobiec kolejnym wypadkom.

Rekin zaatakował 31-letniego surfera w Kalifornii. Mężczyzny nie udało się uratować

W Wigilię w Morro Bay w Kalifornii doszło do tragicznego wypadku. Rekin zaatakował młodego surfera. Mężczyznę udało się wyciągnąć z wody, ale niestety zmarł na miejscu. Plaże w pobliżu miejsca zdarzenia i na terenie pobliskich parków pozostały otwarte, ale policja zdecydowała o zamknięciu tutejszych kąpielisk na przynajmniej 24 godziny.

To straszny wypadek. Na szczęście pogoda się popsuła i nadszedł wiatr, który zepsuł warunki do surfowania, więc w wodzie nie ma wielu pływających osób. Ale i tak dla bezpieczeństwa zamknęliśmy tutejsze akweny - powiedział dyrektor portu Morro Bay, Eric Endersby, w rozmowie z CNN.

W sprawie wypadku wszczęto dochodzenie. Na jaw wychodzą nowe szczegóły, z których wynika, że ofiarą rekina padł 31-letni mieszkaniec okolic. Prawdopodobnie został on zaatakowany przez żarłacza białego.

Rebecca Frimmer również tego dnia surfowała w wodach Morro Bay. Znajdowała się na północ od rejonu zdarzenia, w miejscu zwanym The Pit. I właśnie wtedy zauważyła unoszącą się w powierzchni jasnoniebieską deskę.

Kiedy fala się załamała, a przypływ popychał deskę głębiej, ta odskakiwała, więc pomyślałam, że coś jest do niej przymocowane. Miałam nadzieję, że nawet jeśli ktoś tonie, będę mogła mu pomóc, a jeśli to tylko śmieci, to po prostu wyciągnę je z wody - powiedziała kobieta.

Surferka złapała deskę i zaczęła ciągnąć ją na brzeg. Dopiero kiedy stanęła na lądzie, postanowiła obejrzeć, co wyciągnęła z wody. Okazało się, że prócz deski na plaży znajdował się nieprzytomny mężczyzna.

Kiedy postawiłam stopy na lądzie, byłam w stanie przyciągnąć deskę bliżej i wtedy zobaczyłam stopy i płetwy mężczyzny. Zaczęłam go wciągać na plażę i pomyślałam, że muszę zacząć go reanimować. Po chwili jednak było jasne, że jest już za późno. Zobaczyłam zakres jego obrażeń i wiedziałam, że nie żyje - dodała.

Świadkowie zdarzenia zadzwonili pod numer 911. Przyjechali ratownicy, policjanci, a także straż pożarna. Służby podjęły decyzję o zamknięciu wody na 24 godziny dla wszystkich surferów i pływaków.

Ofiara ataku rekina miała na sobie kombinezon i płetwy, kiedy została zaatakowana. Prawdopodobnie mężczyzna został pogryziony przez żarłacza białego.

O tej porze roku jedynymi gatunkami, które tolerują te temperatury wody i mogą powodować tego rodzaju szkody, są rekiny białe - powiedział dr Chris Lowe, profesor biologii morskiej w Cal State Long Beach i dyrektor Laboratorium Shark.

Ekspert dodał przy okazji, że populacja tych drapieżników u wybrzeży Kalifornii rośnie, ale to nie oznacza, że zdarza się więcej wypadków. Zaznaczył, że tego typu zdarzenia są niezwykle rzadkie, ale w wodzie zawsze warto mieć się na baczności. 

Źródło: CNN/KSBY