Zamknij

Ryanair nie wpuścił na pokład pasażerów z Polski. Pracownicy linii twierdzili, że "Szkocja to nie kraj"

28.01.2022 11:08
Ryanair - pasażerowie
fot. Polska Press/East News

Rodzina z Polski, mimo że posiadała wszystkie niezbędne dokumenty, nie została wpuszczona na pokład samolotu lecącego z Lizbony do Edynburga. Pracownicy Ryanaira zasłaniali się brytyjskimi przepisami wjazdowymi i przekonywali, że "Szkocja nie jest krajem". Historia polskich pasażerów bardzo szybko obiegła sieć. 

Do nietypowej sytuacji doszło na lotnisku w Lizbonie. Polak wraz ze swoją żoną i dwoma córkami (13-letnią i 23-letnią) polecieli z Edynburga do Lizbony na krótki urlop, a po spędzonym tam czasie chcieli wrócić do swojego domu. Warto podkreślić, że mężczyzna mieszka w Szkocji ze swoją rodziną od 2005 roku. Chociaż posługują się polskimi paszportami, są również szkockimi rezydentami. Polacy byli przekonani, że bez problemu wrócą do kraju zamieszkania. Na lotnisku okazało się, że pracownicy Ryanaira nie chcą uznać ich dokumentów. 

Ryanair nie wpuścił do samolotu rodziny z Polski

Gdy rodzina stawiła się na lot powrotny z Lizbony do Edynburga, Ryanair skupił się przede wszystkim na polskich paszportach i zapewniał, że nie obejmują ich brytyjskie przepisy. Później pracownicy lotniska twierdzili, że najmłodsza, 13-letnia córka, nie ma negatywnego wyniku testu na Covid-19, który jest wymagany przed wjazdem do Anglii. 

Na nic się zdały tłumaczenia, że lecą do Szkocji, a nie do Anglii. Pracownicy Ryanair uważali jednak, że "Szkocja nie jest krajem".

– Moja starsza córka próbowała przedstawić informacje, z których jasno wynika, że dzieci poniżej 18 roku życia w Szkocji nie muszą robić testu przed przyjazdem, ale tylko test drugiego dnia, na który mieliśmy dowód rezerwacji – powiedział Polak cytowany przez "EdinburghLive". – Po otrzymaniu tych informacji członek personelu pokładowego wrócił z wydrukowanymi zasadami dla Anglii, które oczywiście różnią się od Szkocji, i próbował przekonywać, że Szkocja nie jest krajem i powinniśmy przestrzegać angielskich zasad – dodał.

Ostatecznie rodzina postanowiła zrobić 13-latce test na lotnisku. Niestety przez to spóźnili się na swój lot. W efekcie polska rodzina musiała kupiła nowe bilety za 550 funtów (ok. 3 tys. zł) do Birmingham i stamtąd na własną rękę dostała się już do Edynburga. Polak przyznał, że był to przejaw „rasizmu i całkowitego braku profesjonalizmu”.

ZOBACZ TAKŻE: Alarm bombowy w samolocie Ryanaira. Ewakuacja pasażerów na lotnisku w Modlinie

Ta historia bardzo szybko obiegła szkockie i angielskie media. Przedstawiciele linii Ryanair przyznali, że rodzinie niesłusznie odmówiono wejścia na pokład samolotu.

– Ryanair nie toleruje żadnej formy uprzedzeń rasowych, wszyscy nasi klienci są traktowani jednakowo. Szczerze przepraszamy za te niedogodności, a nasi agenci obsługi lotniska w Lizbonie zgodzili się w tej sprawie wypłacić polskim pasażerom rekompensatę – skomentował rzecznik irlandzkiego przewoźnika. 

Pokrzywdzony pasażer przyznał, że na razie nie otrzymali żadnej rekompensaty od linii z powodu całego zamieszania. "Wczoraj wysłałem im maila i odpowiedzieli mi, że muszę czekać kolejne 10 dni. Jestem bardzo ciekawy, jakie otrzymamy odszkodowanie" – podsumował Polak. 

Źródło: EdinburghLive, Fly4free