Zamknij

Niedźwiedź zaatakował turystę w Tatrach. "Nawet nie zliczę, ile kopniaków dostał w głowę" [WIDEO]

30.06.2022 09:05
Niedźwiedź
fot. Shutterstock

Niedźwiedź zaatakował turystę, który próbował nagrać drapieżnika w górach. Początek groźnego zdarzenia, do którego doszło w Tatrach Słowackich, został zarejestrowany przez atakowanego mężczyznę. Wideo trafiło do mediów społecznościowych. 

Do bardzo niebezpiecznego zdarzenia doszło w słowackich Tatrach Zachodnich. Jak informuje facebookowy profil "Tatry", turysta wspinał się na Pyszniańską Przełęcz 24 czerwca w godzinach porannych. W czasie wędrówki spostrzegł w oddali niedźwiedzia i postanowił go nagrać. Gdy po pewnym czasie zwierzę zauważyło obserwującego go mężczyznę, sytuacja zrobiła się bardzo groźna. 

Atak niedźwiedzia na turystę w Tatrach

Wideo, wraz z obszerną relacją autora nagrania, zostało opublikowane na profilu "Tatry" na Facebooku. Jak czytamy we wpisie, turysta już po drodze zauważył ślady niedźwiedzia. Gdy spotkał na szlaku grupę wędrujących ludzi, wymienił się z nimi numerami, by mogli ostrzec siebie nawzajem w razie spotkania z niebezpiecznym zwierzęciem.

Mężczyzna przyznał w relacji, że była to jego pierwsza wyprawa w te rejony Tatr. Zachwycał się przyrodą, gdy nagle spostrzegł niedźwiedzia. "Pomyślałem, że wspaniałe byłoby go sfilmować w tak pięknym górskim otoczeniu" – wspomina i dodaje, że próbował bezskutecznie skontaktować się z wcześniej spotkanymi na szlaku ludźmi.

Turysta filmował niedźwiedzia przez około 20 minut. Zwierzę nieświadomie coraz bardziej zbliżało się do mężczyzny. Drapieżnik spostrzegł nagrywającego, gdy ten znajdował się w odległości około 50 metrów.

Nawet gdy niedźwiedź ruszył w kierunku turysty, ten nie próbował uciekać, a jedynie przygotowywał się do odparcia ataku sprayem. Niestety ta metoda okazała się całkowicie bezskuteczna. Mężczyzna został zaatakowany przez zwierzę. 

Z dramatycznej relacji wynika, że turysta musiał odpierać ataki niedźwiedzia, który zadawał mu liczne ciosy. Mężczyzna próbował wielokrotnie kopać drapieżnika, aż ten w końcu ustąpił i odszedł. 

"Nie mogę nawet zliczyć, ile kopniaków dostał w głowę. Nie wiem, ile razy go uderzyłem, ale w końcu uciekł. Zajęło to całą wieczność! Zauważyłem krew. Sprawdziłem, czy mam na sobie jakieś obrażenia. Kilka zadrapań i ugryzień" – relacjonuje turysta i dodaje, że po chwili odpoczynku zabrał plecak, aparat i postanowił wrócić.

Mężczyzna samodzielnie zszedł z gór i najprawdopodobniej nie zgłosił się po żadną pomoc.

Warto zaznaczyć, że zachowanie turysty było skrajnie nieodpowiedzialne. Po zauważeniu w oddali drapieżnika powinien natychmiast się wycofać, a nie go nagrywać. Mężczyzna miał sporo szczęścia, że cała historia skończyła się tylko niegroźnymi obrażeniami. 

Źródło: portaltatrzanski.pl, WP