Zamknij

Turyści dostali informację o opóźnieniu samolotu Ryanair. Kiedy dotarli na miejsce, odlatywał bez nich

20.06.2022 09:07

Pasażerowie tego lotu z pewnością zapamiętają go na dłużej. Najpierw dostali informację o tym, że ich podróż do Krakowa jest opóźniona o ponad 3 godziny, a kiedy ostatecznie dotarli do odpowiedniej bramki na lotnisku w Brukseli, samolot odlatywał bez nich. Zobaczcie, jak doszło do tego błędu.

Samolot Ryanair
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Jakiś czas temu pisaliśmy, że jeden z samolotów Ryanair wystartował z lotniska początkowego z dużym opóźnieniem, gdyż stwierdzono w nim usterkę w toalecie. Takich wypadków w ostatnim czasie jest niestety więcej. Do części z nich przyczyniają się sami pasażerowie, ale często też występują błędy w systemie czy logistyce.

Przekonali się o tym turyści, którzy mieli lecieć kilka dni temu z Brukseli do Krakowa. Najpierw otrzymali informację, że ich podróż rozpocznie się z 3-godzinnym opóźnieniem. Kiedy zagospodarowali sobie czas oczekiwania, okazało się, że... samolot Ryanair ruszył bez nich. Zobaczcie, jak to się stało.

Turyści dostali informację o opóźnieniu samolotu Ryanair. Kiedy dotarli na miejsce, odlatywał bez nich

Pasażerowie lotu z Brukseli do Krakowa otrzymali informację o dużych opóźnieniach - ich samolot miał wystartować aż 3 godziny później, niż zaplanowano w rozkładzie lotów. Postanowili zająć czymś czas oczekiwania. Kiedy jednak dotarli do bramek na lotnisku, okazało się, że boarding już się zakończył, a maszyna odlatuje bez nich.

Jak podaje portal Onet Podróże, do nietypowego zdarzenia doszło kilka dni temu w Brukseli. O 15.55 miał stąd startować rejs do Krakowa. Niestety okazało się, że rozpocznie się on ostatecznie ponad 3 godziny później - o 19.15. Część osób postanowiła zająć się czymś w okolicach bramek, a część rozeszła się po porcie lotniczym.

Ze znajomymi uznaliśmy ok. 18.30, że pójdziemy już w stronę bramki - czytamy w relacji jednej z pasażerek na podroze.onet.pl

Kiedy czas minął, turyści ruszyli do bramek. Jednak tutaj okazało się, że boarding już się odbył, zakończył, a samolot pełen ludzi zaczyna kołować w stronę pasa startowego. Na pokładzie zabrakło miejsc dla osób, które miały wykupione bilety, ale przez informację o opóźnieniach nie stawiły się przy bramkach odpowiednio wcześnie.

Bez podania jakichkolwiek informacji lot odbył się wcześniej. Nikomu nie wysłano wiadomości o kolejnym przesunięciu godziny. Co najmniej dziesięć osób zostało w Brukseli, poszkodowanych może być więcej. (...) Przecież gdy skanujemy bilet na terenie lotniska, ale nie stawiamy się przy bramce, zazwyczaj wzywają nas przez megafony. Także na tablicy odlotów nie było właściwych danych. W ostatniej chwili na wyświetlaczu pojawiła się godzina 18.30, ale nie było wiadomo, czy była to zapowiedź boardingu, czy może wezwanie do gate'a - powiedziała pasażerka.

Choć przewoźnik nie odniósł się do tej sytuacji, podobno zaproponował poszkodowanym pasażerom nowy lot, a do tego zaoferował im zwrot kosztów za hotel, w którym mogliby przenocować.

Źródło: Onet Podróże/Polsat News

loader