Zamknij

Wystawiła w sieci negatywną opinię o hotelu. Teraz obiekt żąda od niej 360 tys. zł odszkodowania

19.01.2022 14:32
Turystka w hotelu
fot. Shutterstock

Turystkę, która zdecydowała się ocenić w sieci jeden z hoteli, spotkały bardzo nieprzyjemne i nieoczekiwane konsekwencje. Przedstawiciele obiektu zagrozili, że jeśli nie skasuje swojej recenzji, sprawa trafi do sądu. Od klientki zażądano jednocześnie gigantycznego odszkodowania o równowartości 360 tys. złotych. 

Jedna z klientek luksusowego hotelu Ozone w Tajlandii nie była zadowolona z miejsca, w którym wykupiła nocleg. Postawiła podzielić się swoją opinią o obiekcie w internecie. Z pewnością nie spodziewała się, że umieszczenie negatywnej recenzji obiektu noclegowego może ją tak dużo kosztować. 

Tajlandia. Hotel żąda 360 tys. odszkodowania za negatywną opinię

Klientka hotelu Ozone, "pani Khing", umieściła negatywną opinię w serwisie Agoda.com. Swój pobyt w obiekcie kobieta oceniła na 6/10.  Jako główny argument przemawiający za niską oceną turystka podała zbyt wysokie ceny za pobyt w luksusowym ośrodku. Wśród innych zarzutów było to, że jej pokój nie wyglądał tak, jak ten zaprezentowany w internecie na stronie hotelu. 

– Pokój nie wyglądał na nowy, jak sugerowały zdjęcia. Ponadto, zauważyłam problemy z czystością. Nie mogłam też dodzwonić się do recepcji i musiałam sama zejść do niej z pokoju. Pracownicy nocnej zmiany nie byli zbyt pomocni – napisała pani Khing w recenzji.

W podsumowaniu klientka stwierdziła, że jeśli władze hotelu poprawią stosunek jakości do cen, chętnie odwiedzi obiekt ponownie.

Reakcja przedstawicieli tajskiego obiektu na te komentarze była dość zaskakująca. Lokalne media podają, że na początku hotel uprzejmie odpowiedział na recenzje pani Khing. Chwilę później wszystko się zmieniło i klientce postawiono ultimatum. 

Przedstawiciele hotelu Ozone w Tajlandii zażądali od kobiety usunięcia komentarza i wypłacenia ogromnego odszkodowania w wysokości 3 mln THB (około 360 tys. złotych). Jednocześnie poinformowano o nałożeniu dodatkowych odsetek w kwocie 50 tys. THB (6 tys. złotych) za każdy dzień zwłoki. 

Oprócz tego klientka – zgodnie z żądaniem obiektu – miała publicznie przeprosić za negatywną recenzję, a jej przeprosiny miały ukazywać się codziennie przez siedem dni w pięciu największych tajskich dziennikach.

Jak podają zagraniczne media, negatywna opinia została już usunięta z sieci, a sprawa jest w toku. Kobieta skontaktowała się z prawnikami i postanowiła się bronić. Oprócz tego planuje pozwać serwis Agoda, który przekazał obiektowi jej dane osobowe (klientka była przekonana, że jej recenzja jest anonimowa).

Źródło: Fly4free.pl, Travel Weekly