Zamknij
Archiwum prywatne
Bartek Szaro podczas spływu kajakowego rzeką Wełna
fot: Marcin Gorzelanczyk

Dmuchanym kajakiem odkrywa Polskę. Niezwykły projekt polskiego podróżnika

Nina Czochara
Nina Czochara Redaktor Radia Zet
10.06.2022 12:35

Wcześniej promował tanie podróżowanie po świecie. Teraz skupił się na aktywnym odkrywaniu Polski. Bartek Szaro, podróżnik i autor bloga „Paragon z podróży”, od ponad roku kajakiem realizuje niezwykły projekt „50 rzek”. Jego celem jest przepłynięcie i opisanie 50 najciekawszych szlaków kajakowych w kraju. O tym, czym potrafi zaskoczyć Polska z perspektywy kajaka, jakie są najpiękniejsze odcinki polskich rzek i co warto zabrać na spływ kajakowy, opowiada w najnowszym odcinku podcastu „Na walizkach”.

Bartek Szaro przyznał, że chociaż pływa kajakami już od dekady, to tak naprawdę dopiero w ostatnich latach stało się to jego prawdziwą pasją. Jednym z kluczowych momentów był dla niego spływ Pojezierzem Fińskim (największym pojezierzem na świecie) w 2017 roku. Przepłynięcie szlaku liczącego ponad 200 km zajęło mu dwa tygodnie. To właśnie ta wyprawa uświadomiła mu, że chciałby nie tylko więcej czasu poświęcać na tego typu aktywność, ale też lepiej poznać własny kraj z perspektywy kajaka.

Po kilkunastu spływach kajakowych w Polsce postanowił spiąć swoje wodne wyprawy w jedną całość. – Chciałem, aby moje kajakowe podróże miały jakąś wspólną ideę, myśl przewodnią. I tak wpadłem na pomysł, aby wybrać, przepłynąć i opisać 50 najciekawszych jednodniowych odcinków na spływy kajakowe w Polsce – opowiadał gość podcastu „Na walizkach”. Dodał, że zawsze lubił łączyć podróżowanie z różnymi aktywnościami, a kajaki idealne wpasowały się w jego zamiłowania.

50 rzek

Projekt „50 rzek” ruszył w maju 2021 roku. Od tego czasu podróżnikowi udało się przepłynąć 33 rzeki. Bartek Szaro przyznał, że skupił się w tym projekcie wyłącznie na Polsce, bo chciał lepiej poznać własny kraj, „własne podwórko”. Dodał, że od dłuższego czasu nie odczuwa większej potrzeby, aby podróżować gdzieś daleko. – Wystarcza mi to, co mam blisko – powiedział. Zaznaczył przy tym, że krajowy projekt pozwala mu łączyć pasję podróżowania z pracą i życiem rodzinnym.

Podróżnik przyznał jednocześnie, że dzięki projektowi „50 rzek” chce pokazać, jak piękny i ciekawy jest nasz kraj, jeśli chodzi o turystykę wodną.

– Mam taką teorię, że Polska ma jedną z najciekawszych sieci szlaków wodnych w Europie, jeżeli chodzi o różnorodność, bogactwo przyrodnicze. Postanowiłem sam sprawdzić swoją teorię i mam już za sobą dwie trzecie projektu – opowiadał gość podcastu „Na walizkach”.

Bartek Szaro
Bartek Szaro w ciągu 1,5 roku chce przepłynąć 50 polskich rzek
fot. Archiwum prywatne

Dlaczego akurat 50 rzek? Jak wyjaśnił Bartek, to taka liczba, która daje duży ogląd i szeroką perspektywę, jeśli chodzi o szlaki wodne. Jednocześnie nie jest przytłaczająca i możliwa do zrealizowania w kilkanaście miesięcy.

Rozmówca zapytany o to, w jaki sposób wybiera i realizuje konkretne trasy kajakowe w Polsce, wyjaśnił, że stara się pływać regionami. W wybranym województwie spływa kilkoma jednodniowymi odcinkami konkretnych rzek, które uważa za najatrakcyjniejsze.

– Staram się wybierać najciekawszy odcinek pod względem krajobrazowym i przyrodniczym. Szukam też szlaków, gdzie można znaleźć jakieś elementy związane z dziedzictwem kulturowym czy historycznym. Są to zwykle odcinki, które nie tylko pozwolą zanurzyć się w ciszy, odpocząć na łonie natury, ale często mają też jakieś smaczki, po które trzeba sięgnąć trochę głębiej – opowiadał podróżnik.

Polska z perspektywy kajaka

Bartek Szaro powiedział podczas rozmowy, że spływy kajakowe pozwalają połączyć jego zamiłowanie do podróżowania, aktywnego spędzania czasu i odkrywania wodnego świata. – Pływanie kajakiem daje możliwość przebywania na łonie natury przez cały czas. Pozwala też docierać do miejsc często niedostępnych, odludnych i dzikich – dodał.

Zapytany o to, który z odcinków polskich rzek, zrealizowanych w ramach projektu „50 rzek” podobał mu się najbardziej, przyznał, że niełatwo mu wskazać te najciekawsze. Wspomniał, że często osoby obserwujące jego projekt pytają, czy będzie jakieś zestawienie, która z tras jest najlepsza, najpiękniejsza.

Rzeka Ruda z lotu ptaka
fot. Archiwum prywatne

– Pomyślałem, że na koniec projektu pogrupuje sobie te trasy i powstanie najlepsza dziesiątka. Na pewno do najładniejszych rzek, z jakimi miałem do tej pory do czynienia, mogę zaliczyć Bug, Drawę, Wel i Rudę. Są to rzeki odludne, płyną przez takie tereny, gdzie nie ma się żadnego kontaktu z cywilizacją i gdzie można naprawdę poczuć bliskość przyrody. Są też bardzo ciekawe krajobrazowo – wyliczał gość podcastu.

Pływanie kajakiem daje możliwość przebywania na łonie natury przez cały czas. Pozwala też docierać do miejsc często niedostępnych, odludnych i dzikich

Jak zaznaczył, aby czerpać pełną satysfakcję z kajakowania, warto nauczyć się rozpoznawać różne typy lasu, śpiew ptaków i rośliny, które mijamy po drodze. – Im więcej się wie, tym to pływanie jest przyjemniejsze i bardziej wartościowe – powiedział. Dodał, że turystyka kajakowa jest dla wielu osób trudna, bo nie ma od razu tak spektakularnych widoków jak na przykład w górach.

– Podczas wycieczek kajakowych wiele osób skupia się przede wszystkim na rekreacji, czyli wsiadamy w kajak, przepływamy jakiejś odcinek, jest przyjemnie, słońce przygrzewa, tutaj jakieś chaszcze po lewej, jakieś chaszcze po prawej – opowiada Bartek Szaro. – Ja natomiast na każdym spływie staram się czegoś nowego nauczyć. Mam nawet taki patent, że podczas każdej wyprawy kajakowej chce poznać jeden nowy gatunek rośliny wodnej. Pomaga mi w tym specjalna aplikacja, która ułatwia rozpoznawanie roślin. Dzięki temu z każdym kolejnym spływem moja wiedza na temat dolin rzek i ich przyrody jest większa, co daje mi też więcej satysfakcji z pływania – wyjaśnił.

Rzeki pełne wyzwań

Autor bloga „Paragon z podróży” przyznał, że największym wyzwaniem była dla niego Brzeźnicka Węgorza w woj. zachodniopomorskim oraz Skrwa Lewa w woj. mazowieckim. Druga z rzek, jak wspominał rozmówca, ma zaledwie 40-50 km, jest mało popularna, a jednocześnie zupełnie nieprzygotowana do turystyki kajakowej. – Nie ma tam żadnych wypożyczalni, jest pozostawiona absolutnie sama sobie. Co chwilę są powalone drzewa, mnóstwo przeszkód i mnóstwo trudności na szlaku – opowiadał. Dodał, że chociaż to trudny odcinek, to jednocześnie naprawdę piękny, gdzie „bliskość przyrody czuć do potęgi”.

Wspomniał też, że podczas spływów zdarzały mu się przewrotki, a jedna z najgroźniejszych sytuacji przytrafiła mu się zimą. – To było na rzece Świder, przy minus 15 stopniach. Razem z moim kompanem Piotrkiem wpadliśmy do wody. Na szczęście szybko udało nam się wyjść na ląd, wyłowić sprzęt i osuszyć. Mogliśmy po jakimś czasie kontynuować naszą wyprawę – powiedział Bartek.

Spływy kajakowe zimą są dla podróżnika niezwykłym doświadczeniem
fot. Łukasz Toczyski

Rozmówca zapytany o to, jak pływa mu się kajakiem zimą, zaznaczył, że to niezwykła pora roku na tego typu aktywność.

– Krajobraz dolin rzek właśnie zimą potrafi być fascynujący. Oczywiście trzeba trafić na dobre warunki – gdy jest odpowiedni mróz, gałęzie drzew są pokryte śniegiem, brzegi rzeki są trochę skute lodem. Wtedy rzeka wygląda zupełnie inaczej niż latem wiosną czy jesienią. To jest naprawdę fenomenalne doświadczenia. Kilka zimowych spływów mam już za sobą – płynąłem o tej porze roku Świdrem, Rospudą, Marychą i Czarną Hańczą – przypominał podróżnik.

Spływy kajakowe w praktyce

Bartek Szaro pływa po Polsce kajakami pneumatycznymi, czyli dmuchanymi oraz packraftami. Jak przyznał, są to jednostki, które dają mu pełną mobilność i swobodę. –Mogę rozpoczynać spływy o godzinie, którą sam sobie wyznaczę i w miejscach, w których chcę – wyjaśnił.

Podkreślił, że przed każdą wyprawą stara się jak najlepiej przygotować – dużo rozmawia z osobami z wypożyczalni kajakowych oraz tymi, które mają doświadczenie w spływach. Jednocześnie przegląda różne rankingi, zbiera informacje z internetu, atlasów i starych przewodników.

Niesamowity widok na rzekę Drwęca
fot. Archiwum prywatne

Podróżnik podpowiedział też, co koniecznie trzeba zabrać na wyprawę kajakową. Na samym początku podkreślił, że bardzo ważne jest, aby wszystko spakować do worków wodoszczelnych tzw. waterproof – jedzenie, jakieś zapasowe ubrania, sprzęt elektroniczny. Następnie wskazał swoje sprawdzone sposoby dotyczące zabierania w trasę prowiantu.

– Mam dwa patenty. Jeden z nich to zabranie jedzenia do odgrzania i kuchenki. Mam zestaw silikonowych, składanych garnków, które nie zajmują dużo miejsca. Wtedy urządzam sobie jakieś gotowanie podczas postoju. Drugi z patentów, który ostatnio testuje, to zabranie jedzenia do termosu, który potrafi trzymać ciepło nawet przez kilkanaście godzin – wymieniał Bartek.

Co jeszcze warto spakować na spływ kajakowy? Gość podcastu „Na walizkach” wspomniał, że w czasie wypraw kajakowych korzysta z antykomarowych ubrań, które chronią go przed ukąszeniami i innymi owadami. Dodatkowo zabiera ze sobą także specjalne preparaty w sprayu przeciw komarom. Dodał, że trzeba pamiętać również o nakryciu głowy, kremie z filtrem i okularach przeciwsłonecznych. Wspomniał, że korzysta dodatkowo z butelek filtrujących. Dzięki temu nie musi zabierać do kajaka niepotrzebnego plastiku i jednocześnie może pić wodę z rzek.

Rozmówca zaznaczył, że podczas wypraw trzeba myśleć o własnym bezpieczeństwie. Bardzo ważne jest, aby pamiętać o założeniu kamizelki asekuracyjnej, nawet na bardzo płytkich rzekach, które wydają się bardzo łatwe i bezpieczne.

Na koniec Bartek Szaro powiedział, które trasy kajakowe najlepiej nadają się dla osób początkujących, które dopiero zaczynają swoją przygodę z kajakiem. – Takich tras dla początkujących jest całkiem sporo. To przede wszystkim duże, szerokie rzeki, które nie meandrują. Mnóstwo takich fajnych odcinków ma rzeka Bug, Narew, Biebrza, San czy Odra – podpowiadał podróżnik.

Nina Czochara
Nina Czochara

Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Wielka miłośniczka języka polskiego i podróży. Od lat zajmuje się pisaniem. Wcześniej copywriterka w biurze podróży, obecnie redaktorka działu Podróże portalu RadioZET.pl. Kocha Tajlandię, Włochy i Grecję, ale lubi też od czasu do czasu rozbić namiot na Mazurach i tam odciąć się od świata. W wolnej chwili czyta, uczy się grać na keyboardzie, spaceruje i jeździ na rowerze.