Zamknij

To polskie miasto wyludnia się najszybciej. Tłumy turystów odstraszają mieszkańców?

28.09.2022 10:49

Najszybciej wyludniającym się miastem w Polsce jest Hel – wynika z Narodowego Spisu Powszechnego 2021. W ciągu ostatniej dekady wyjechało stamtąd aż 24 proc. mieszkańców. Niektórzy eksperci winą za takie zjawisko obarczają turystykę. 

Hel
fot. Shutterstock

Hel jest niewielkim miastem nad Morzem Bałtyckim, a zarazem najdalej wysuniętym punktem Półwyspu Helskiego. Ze względu na swoje urokliwe położenie, piaszczyste plaże, doskonałe warunki do uprawiania sportów wodnych i liczne atrakcje dla rodzin miejsce to w sezonie wakacyjnym przeżywa turystyczne oblężenie. 

I chociaż latem w restauracjach, na plażach czy przy atrakcjach turystycznych są tłumy, to jesienią miasto to całkowicie "zamiera". Okazuje się, że ubywa nie tylko turystów, ale także mieszkańców. 

Hel najszybciej wyludniającym się miastem  Polsce

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", powołując się na dane z Narodowego Spisu Powszechnego 2021, z roku na rok Hel ma coraz mniej mieszkańców – przez ostatnią dekadę aż 24 procent z nich opuściło popularną miejscowość na Półwyspie Helskim. Według najnowszych danych mieszka tu ok. 3 tys. osób. Tym samym Hel stał się najszybciej wyludniającym się miastem w Polsce.

Burmistrz Helu, Mirosław Wądołowski, stara się nie przejmować najnowszymi statystykami. – Mieszkańcy nie uciekają z Helu. Zmieniają szkoły, wyjeżdżają za pracą, ale mam nadzieję, że ten trend się odwróci. Jestem spokojny o przyszłość naszego miasta – powiedział w rozmowie z "GW".

Nieco mniej optymistycznie patrzą na to eksperci. Za zjawisko masowej emigracji mieszkańców ich zdaniem w dużej mierze odpowiada niekontrolowany najazd turystów w sezonie letnim. 

– W przypadku Helu mamy jeszcze do czynienia ze specyfiką tej miejscowości –  komentuje dla "Gazety Wyborczej" prof. dr hab. Iwona Sagan, kierownik Zakładu Geografii Społeczno-Ekonomicznej Uniwersytetu Gdańskiego. – Możemy tu mówić o swego rodzaju „wyspiarskim" położeniu. W związku z tym to nie jest gmina komunikacyjnie łatwo dostępna - zwłaszcza w sezonie dojazd jest utrudniony. Do tego odejście marynarki wojennej z półwyspu, która była potężnym pracodawcą.

Ekspertka dodała, że w pewnym momencie rozwijająca się turystyka na Helu, która miała pomóc w poprawie sytuacji gospodarczej miasta, "wymknęła się spod kontroli". To spowodowała drastyczny wzrost cen na miejscu.

– Wydawało się, że funkcja turystyczna, która niezwykle dynamicznie rozwija się na Helu, zrekompensuje tę stratę [odejście marynarki wojennej z półwyspu - przyp. red.]. Okazało się jednak, że turystyka w zasadzie wymknęła się spod kontroli, gdyż doprowadziła m.in. do znacznego wzrostu cen nieruchomości, ale także cen usług i produktów podstawowych. Te uwarunkowania sprawiają, że młodzi ludzie nie są w stanie kupić mieszkania, a koszty życia wzrosły. To z kolei powoduje, że mieszkańców coraz częściej nie stać na to, żeby się na Helu utrzymać – wyjaśniła prof. dr hab. Iwona Sagan.

Czy to zjawisko można zatrzymać? Ekspertka podsumowała, że "raz uruchomiona spirala odpływu mieszkańców jest bardzo trudna do zatrzymania". To, czy ten trend uda się wyhamować, zależy od tego, jakiego rodzaju zachęty władze przygotują dla mieszkańców. Jak przykład podała budowanie bloków komunalnych, ale także ożywienie aktywności przedsiębiorczej i kulturalnej, która zatrzyma młodych mieszkańców. 

Źródło: Gazeta Wyborcza, WP

Kraków - Wawel
10 Zobacz galerię
fot. Shutterstock