Zamknij

Na Antarktydzie Wschodniej zawalił się olbrzymi lodowiec. Ma powierzchnię Nowego Jorku

29.03.2022 10:57
Lodowiec na Antarktydzie
fot. Shutterstock

W połowie marca na Antarktydzie Wschodniej zawalił się lodowiec wielkości Nowego Jorku. Incydent miał miejsce po bezprecedensowej fali upałów, a naukowcom udało się go uchwycić na zdjęciach satelitarnych. To pierwszy raz w historii, kiedy w tym rejonie bieguna południowego doszło do osunięcia szelfu lodowego.

Kilka dni temu informowaliśmy o tym, że na Antarktydzie Wschodniej - która jest jedną z dwóch, obok Antarktydy Zachodniej, części kontynentu Antarktydy - padł rekord ciepła. W połowie marca na znajdującej się tutaj stacji badawczej Concordia-Dome C zanotowano najwyższą temperaturę, jaką kiedykolwiek tu zmierzono. Słupki rtęci pokazały wówczas -12,2 stopnia Celsjusza, co miało związek z napływającymi z Australii ciepłymi wiatrami.

Niestety pokłosiem takich warunków pogodowych jest osunięcie się ogromnej części tutejszego lodowca do oceanu. Szelf lodowy wielkości Nowego Jorku zawalił się na Antarktydzie Wschodniej, a jego upadek został uchwycony przez zdjęcia satelitarne. To pierwszy raz w historii ludzkości, kiedy lodowiec w tej części bieguna południowego runął do wody.

Na Antarktydzie Wschodniej zawalił się olbrzymi lodowiec. Ma powierzchnię Nowego Jorku

Po raz pierwszy w historii ludzkości zawalił się lodowiec w regionie Antarktydy Wschodniej. Naukowcy biją na alarm i zastanawiają się, czy nie przeszacowywali jego stabilności. Szelf lodowy runął do wody po bezprecedensowej fali upałów, w której temperatury wzrosły o 40 stopni Celsjusza powyżej średniej.

Catherine Walker, ekspertka z Woods Hole Oceanographic Institute, powiedziała agencji Associated Press, że półka lodowa, która zajmuje powierzchnię prawie 1200 km2, zawaliła się między 14 a 16 marca. 17 marca podano w komunikacie, że góra lodowa o nazwie C-38 oderwała się od półki i w poniedziałek przekształciła się w dwie nowe góry lodu.

Eksperci obserwowali, jak szelf stale kurczy się od lat 70., zanim proces ten znacznie przyspieszył w 2020 r. Warto zauważyć, że zawalenie lodowca nastąpiło na początku niepokojącego okresu upałów w rejonie. W niektórych częściach Antarktydy temperatury wzrosły o ponad 70 stopni powyżej średniej. Prawdopodobną przyczyną takiego stanu rzeczy była rzeka atmosferyczna, czyli długi, wąski strumień powietrza niosący ogromne ilości pary wodnej znad regionów równikowych oceanów w stronę obszarów polarnych.

Lód, który runął do wody, ma wielkość Nowego Jorku czy Rzymu, co pokazuje skalę zjawiska. Jego zawalenie się uznano za jedno z najważniejszych wydarzeń na Antarktydzie od czasu osunięcia lodowca szelfowego Larsena B w 2002 roku - obejmował on obszar ok. 3250 km2 w regionie zachodnim.

Biegun południowy uznawany jest za mniej podatny na zmiany klimatyczne niż jego północny odpowiednik, gdzie Arktyka ociepla się co najmniej trzy razy szybciej niż reszta świata. Antarktyda Wschodnia była stosunkowo nietknięta przez globalne ocieplenie w ostatnim stuleciu, co spowodowało, że wielu naukowców było przekonanych o stabilności tego obszaru i odporności na wzrost globalnych temperatur. Jednak to, co dzieje się tutaj w ostatnim czasie, to powód do wielkiego niepokoju. Według NASA Antarktyda traciła średnio 149 miliardów ton lodu rocznie w latach 2002-2020. Utrata szelfu lodowego Conger jest wyraźnym i całkowicie nowym znakiem zmian zachodzących na kontynencie.

Szelf lodowy Glenzer Conger prawdopodobnie istniał tam od tysięcy lat i już nigdy go tam nie będzie - powiedział Peter Neff, glacjolog z University of Minnesota.

Szelfy lodowe są opisywane jako "pasy bezpieczeństwa" na oceanicznych obrzeżach Antarktydy.

Półki lodowe pełnią tak zwaną rolę podporową. Występuje tarcie między lodowcem a ścianami bocznymi oraz między lodowcem a dnem. Kiedy szelf lodowy znika, może to działać jak zwolnienie hamulca ręcznego na lodzie lądowym, co pozwala mu przyspieszyć w kierunku oceanu. Zawalenie lodu szelfowego Larsena jest klasycznym przykładem, gdzie nastąpił 4-procentowy wzrost poziomu morza w roku po jego zapadnięciu się  - powiedział dr Ben Galton-Fenzi, glacjolog i naukowiec z Australian Antarctic Division.

Antarktyda Wschodnia zawiera pięć razy więcej lodu niż Antarktyda Zachodnia, gdzie do tej pory zwykle dochodziło do topnienia i strat. Ilość wody we wschodniej części wystarczy, aby podnieść poziom mórz na całym świecie o ponad 48 metrów. Do tej pory uznawana była ona za tę stabilną, najbardziej suchą i zimną część biegunów, która będzie odporna na zmiany. Dlatego też nikt nie spodziewał się zawalenia tutejszego lodowca szelfowego.

Źródło: Australian Broadcasting Corporation/NY Post