Zamknij

Podcast "Na walizkach". Wyprowadzka na Bali. Polka zdradza, jak wygląda życie w raju na końcu świata

27.05.2022 09:45
Anna Górnicka na Bali
fot. Archiwum prywatne Anny Górnickiej

Bali to jedna z najpopularniejszych wysp Indonezji. Przyciąga nie tylko turystów, ale też ludzi, którzy chcą zmienić swoje życie i tu zamieszkać. Jedną z takich osób jest Anna Górnicka, która w 2017 roku podjęła decyzję, że czas na zmianę i się tu przeprowadziła. Bez planu przyleciała na wyspę i została tu dwa lata. Później na chwilę wróciła do Polski, a teraz… znów od pół roku przebywa na Bali. Jak się żyje w tym miejscu i czy to życie ma jakieś wady? Opowiedziała nam o tym w najnowszym odcinku podcastu podróżniczego "Na walizkach".

Podróżowanie Ani zaczęło się od Londynu. To właśnie tutaj wyjechała po studiach. Podłapała pracę w hotelu, z którym ostatecznie związała się na 3 lata. Po tym czasie stwierdziła jednak, że czas ruszyć dalej. Rzuciła pracę i dołączyła do koleżanki, która jeździła po świecie. Spotkały się w Kambodży, stamtąd udały się na Filipiny, a ostatecznie dotarły na Bali.

- Gosia bardzo namawiała mnie na wyjazd na Bali. Powiedziała, że to miejsce będzie dla mnie, na pewno odkryję tam siebie. Tak trafiłam na wyspę. Jednak mój początek na Bali nie był kolorowy. Nie spodobało mi się tutaj. Wylądowałam w Ubud. (…) Nie pokochałam tego miejsca. Było mnóstwo turystów. Byłam sama, totalnie się zagubiłam, nie wiedziałam, co mam robić, gdzie iść, jak zorganizować sobie czas. Po 2 miesiącach w podróży marzyłam o swoim domu, miejscu, życiu w rutynie. Trudno mi jednak przychodziło ułożenie sobie tej rutyny - zdradza nasza rozmówczyni.

Posłuchaj podcastu

Od turystki do mieszkanki Bali

Najpierw Ania żyła ze swoich oszczędności z Londynu. Po paru tygodniach jednak przeniosła się z Ubud do Canggu, gdzie tylko przez chwilę była turystką, a dość szybko zamieniła to miano na regularny meldunek na Bali. Właśnie tu odkryła swój wymarzony hotel - Ania uwielbia dobry design - i doszła do wniosku, że musi tu pracować. - Tak się zakochałam, że się uparłam, że będę tu pracować. (…) Udało mi się przekonać właścicieli, żebym została razem z nimi. Załatwili mi wizę pracowniczą i tak upłynęło 1,5 roku w pracy w hotelu "The Slow".

Pod wpływem tamtejszej kultury, a także pytań znajomych, skąd Ania ma na sobie tak ładne rzeczy, podróżniczka wpadła na pomysł założenia własnej firmy - właśnie z wyrobami z Bali. Tak powstała marka Bala Lifestyle, w której można było zaopatrzyć się w modne wyroby z rattanu.

Ania spędziła na wyspie 2 lata. Następnie podjęła decyzję o tym, że wyjeżdża. Rozstanie z wyspą wcale nie było przyjemne, gdyż zaczęły dochodzić do głosu pierwsze wnioski o tym, że Bali to tak naprawdę wyspa tranzytowa - ludzie przybywają i odjeżdżają. Ostatecznie wieczorem człowiek może się tu poczuć bardzo samotnie. Dlatego właśnie podróżniczka myślała, że już tu nie wróci. W Polsce spędziła czas pandemiczny, ale później zadzwoniła do niej znajoma ze Szwajcarii, która potrzebowała pomocy w pracy na Bali. Tak wyglądał powrót Ani na wyspę. Od tamtej pory minęło kolejnych 7 miesięcy. Dziewczyny koordynowały remont jednej z willi, a teraz zajmują się jej wynajmowaniem.

Na Bali przebywa mnóstwo ekspatów. Pracują zdalnie lub wyjechali i odnaleźli nową ścieżkę zawodową właśnie na wyspie. - Najwięcej żyje ich w Canggu. Jest to miejsce, które rozrasta się z prędkością światła. Jest tutaj bardzo dobry internet, dobra infrastruktura, mnóstwo restauracji i kafejek, w których można pracować. A po pracy czekają na wszystkich idealne fale do surfowania - mówi Ania.

90CD5251-51AA-4D4B-B836-B11F8F48EA51
fot.

Materiały prywatne Anny Górnickiej

Cała prawda o Bali

Jak każde miejsce, tak i Bali ma swoje wady i zalety. Największym mitem na temat wyspy jest istnienie tych białych plaż i czystej wody. - Nie chcę odstraszać w żaden sposób, ale problem plastiku w oceanach i śmieci na plażach jest tu przeogromny - mówi Ania. Bali uczy też dużo cierpliwości. Ludzie żyją tutaj powoli, niewiele da się w ciągu dnia załatwić. To też bardzo rozleniwia. Z drugiej strony można tu poznać mnóstwo ludzi z całego świata, spróbować pysznej kuchni, a także poznać unikatową kulturę indonezyjską. Nie można też zapomnieć o samym narodzie.

- Nie znalazłam nigdzie indziej takiego miejsca. Ci ludzie tutaj są przemili, przyjaźnie nastawieni, chcą złapać z tobą kontakt. Są mili, weseli i szczęśliwi, i to się udziela wszystkim - podsumowuje Ania.

Na pewno kojarzycie nagrania z Bali, na których widać mężczyznę na skuterze, a wraz z nim 4 psy. Postanowiliśmy zapytać Anię, czy to nie jest przypadkiem fotomontaż. - Codzienność! - odpowiada. - Jest tutaj paru mieszkańców, którzy zajmują się wyprowadzaniem psów. Rano je zbierają z różnych domów, a następnie często razem z nimi wsiadają na skuter, przymocowują deski i ruszają w stronę wody. Zwierzęta są przyzwyczajone do jazdy na skuterze. Jest to niesamowity widok, aż serce się cieszy na ten widok.

Ciekawostką jest to, że kalendarz balijski ma tylko 210 dni. Używa się go do ustalania tradycyjnych świąt. Jednym z nich jest Nyepi, czyli balijskie święto ciszy. Zachwycają się nim zarówno turyści, jak i mieszkańcy.

- Nyepi to najpiękniejsze święto na całym świecie. Każde państwo powinno je obchodzić. Jest to jeden dzień w roku, ale poprzedzają go 3 dni przygotowania. Pierwsze dwa dni Balijczycy chodzą nad wodę, aby się oczyścić. Dzień poprzedzający Nyepi polega na tym, że na ulice wychodzą mieszkańcy z makietami potworów, przerażającymi maskami. To ma wypędzić złe duchy z wyspy. Musi się to skończyć do 12 w nocy i o tej porze każdy musi wrócić do swojego domu. Od tej pory nie wychodzi się z domu. Następny dzień to Nyepi, czyli święto ciszy. Nikt nie może opuścić swojego domu. Sklepy są zamknięte, restauracje też, nie ma żadnych lotów tego dnia. Po ulicach chodzą tylko policjanci, którzy pilnują ciszy. Wszystko zamiera. Następnego dnia można już wychodzić normalnie na ulice. Jest to przepiękne święto, które oczyszcza Bali i z toksyn, i ze złej energii - mówi Ania.

Co jeszcze takiego kryje w sobie Bali, że ludzie przyjeżdżają tu, a po wyjeździe ponownie chcą wracać? Czy duży wpływ na tubylców ma balijski hinduizm, który jest najpopularniejszą religią na wyspie? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w najnowszym odcinku podcastu podróżniczego "Na walizkach".

Źródło: radiozet.pl