Zamknij

Polka o swojej przygodzie z Workaway. Dlaczego warto zostać wolontariuszem?

21.10.2022 08:54

Workaway to doskonała opcja dla niskobudżetowych podróżników, którzy lubią poznawać nowych ludzi, a podczas wyjazdów zależy im na zobaczeniu tego, jak wygląda prawdziwe życie w danym miejscu. Wolontariusz pracuje u gospodarza przez kilka godzin dziennie, a w zamian otrzymuje darmowe zakwaterowanie. O tym, jak zacząć swoją przygodę z Workaway i dlaczego warto zostać wolontariuszem, porozmawialiśmy z Kasią Maciejak.

Na szlaku do peruwiańskiej Laguna Rajucolta – naszym work-awayowym zadaniem było zrobienie zdjęć na tej trasie, do promocji górskiego hostelu
fot. mat. prywatne

Workaway to portal, który łączy ze sobą wolontariuszy oraz gospodarzy, poszukujących pomocy przy różnych projektach. Są to tzw. hości. Wolontariusze pracują u nich przez kilka godzin dziennie, a w zamian otrzymują zakwaterowanie, czasem również wyżywienie. Zdarza się też, że dostają niewielką zapłatę. Zakres prac jest naprawdę szeroki. Można na przykład opiekować się dziećmi, uczyć języków czy prowadzić zajęcia sportowe. A to wszystko w ponad 150 krajach na całym świecie.

O tym, jak Workaway wygląda w praktyce i na co trzeba uważać, porozmawialiśmy z Kasią Maciejak w najnowszym odcinku podcastu „Na walizkach”. Kasia zawodowo zajmuje się pisaniem i opowiadaniem historii. Kocha podróżować. Jak sama o sobie mówi, jest półetatowym poszukiwaczem przygód. W internecie działa pod nazwą „Jest super! Dzienniki ze świata”. Prowadzi bloga i podcast.

Azory i Peru

Kasia podróżuje z chłopakiem. Była z nim na trzech wolontariatach Workaway – na Azorach przez półtora tygodnia, w Huaraz w Peru przez półtora miesiąca i po raz kolejny w Peru, tym razem w Świętej Dolinie Inków przez dwa tygodnie.

Azory. Praca przy uprzątaniu ścieżek w bambusowym zagajniku/ Praca przy impregnowaniu desek
fot. mat. prywatne

Na Azorach nasza rozmówczyni zajmowała się głównie pracą w ogrodzie oraz obróbką drewna. „To jest w ogóle bardzo ciekawe, bo oficjalne żadne z nas nie jest ani ogrodnikiem, ani stolarzem, ale w związku z tym, że oboje nie boimy się takich prac typowo manualnych i bardzo lubimy być blisko natury (…) napisaliśmy, że nie jesteśmy profesjonalistami, ale mamy jakieś małe doświadczenie i chętnie się tym zajmiemy. I się udało” – przyznała Kasia.

Jeśli chodzi o Peru, na pierwszym wolontariacie para pomagała przy promocji i organizacji nowo otwieranego hostelu w górach na północy kraju. Mieli być tam tydzień, wyjechali po ponad miesiącu. Z kolei za drugim razem zatrzymali się w Świętej Dolinie Inków w południowo-wschodniej części Peru. Tym razem pracowali w hostelu. Do ich obowiązków należało m.in. witanie gości, przekazywanie im niezbędnych informacji i ścielenie łóżek. „Najciekawsze w tym wolontariacie było to, że w przeciwieństwo do pozostałych, nigdy nawet nie poznaliśmy naszych hostów” – dodała Kasia.

Zdjęcie z gośćmi hostelu w Świętej Dolinie Inków/ Razem z rodziną gospodarza uczestniczyliśmy w peruwiańskich wykopkach.
fot. mat. prywatne

- Na Azorach pracowaliśmy tylko 3 godziny dziennie, 5 dni w tygodniu. To akurat jest bardzo mało. Zwykle normą na Workawayu jest praca od 4 do 5 godzin dziennie, 5 razy w tygodniu. Natomiast w trakcie wolontariatu w Peru na północy kraju nasz dzień był nienormowany zupełnie, bo nasz host nie był do końca dobrze zorganizowany. I to, co nam przychodziło do głowy, co moglibyśmy zrobić, to dla niego robiliśmy. (…) Nasz ostatni wolontariat miał jeszcze bardziej nienormowane godziny pracy, bo teoretycznie mieliśmy wolny cały dzień, ale musieliśmy być na miejscu w momencie, w którym turyści przyjeżdżali, żeby odebrać klucze do swoich pokojów – powiedziała nasza rozmówczyni.

Jak zostać wolontariuszem?

Kasię zapytaliśmy też o to, jak zostać wolontariuszem.  Oczywiście na początku trzeba założyć konto – do wyboru jest konto prywatne oraz podwójne, w zależności, czy podróżuje się w pojedynkę, czy w parze. Roczna opłata za korzystanie z serwisu wynosi ok. 40 euro (ok. 192 zł). „Konto dla par jest oczywiście odrobinę droższe, ale nie są to zatrważające różnice” – dodała Kasia. Następnie trzeba uzupełnić swój profil. Nasza rozmówczyni podkreśla, żeby pisać o sobie tylko prawdę i nie udawać kogoś, kim nie jesteśmy, ponieważ – jak argumentuje - na wolontariacie nie da się zakłamać rzeczywistości.

Następnie trzeba poszukać interesującego nas wolontariatu. Kolejny krok to odezwanie się do hosta. Co prawda zdarzają się sytuacje, że to gospodarz pisze pierwszy, ale najczęściej to jednak wolontariusz musi przejąć inicjatywę. Jeżeli host odpowie na naszą wiadomość i zgodzi się na przyjazd, nie pozostaje nam nic innego jak rezerwacja lotów i pakowanie walizek.

Zdjęcie na szlaku do Laguna Rajucolta. Przez 18km nie spotkaliśmy ani żywej duszy. Tylko my, góry i cała masa peruwiańskich krów
fot. mat. prywatne

Postanowiliśmy też zapytać Kasię o to, dlaczego warto zostać wolontariuszem. „Żeby zrozumieć. I to zrozumieć tak naprawdę, pod podszewką, a nie tylko to, co jest na powierzchni. I świata i ludzi, których poznajemy, ale też nas samych. Bardzo lubię to określenie, że podróżując nawet na najdalszy koniec świata, nie znajdziemy w nim niczego, poza tym co i tak już mamy w sobie. Workaway jest świetną okazją do tego, żeby poznawać, a przez to lepiej rozumieć – zachęca nasza rozmówczyni.

Z Kasią porozmawialiśmy też o tym, co najbardziej podoba jej się w byciu wolontariuszem, a co najmniej, czy spotkały ją jakieś nieprzyjemne sytuacje podczas takiego wyjazdu oraz jak stworzyć idealny profil w serwisie. Zachęcamy do odsłuchania całej rozmowy na player.radiozet.pl, Spotify oraz w serwisie YouTube.

RadioZET.pl