Zamknij
Iga Faurholt Jensen
Iga Faurholt Jensen
fot: mat. prywatne

Tu się naprawdę dobrze żyje. Polka mieszka w jednym z najszczęśliwszych krajów

Jolanta Waligóra
Jolanta Waligóra Redaktor Radia Zet
18.11.2022 09:59

Nikt nikomu nie zagląda do łóżka. Nikt nikomu nie mówi, jak ma żyć. Kościół nie mówi, że jesteś gorszym człowiekiem, bo kochasz inaczej. To są dla mnie podstawowe wartości i te wartości są tutaj szanowane – mówi Iga Faurholt Jensen, która od ponad 13 lat mieszka w Danii.

Dania to państwo położone w Europie Północnej. Obejmuje Półwysep Jutlandzki i ponad 1400 wysp, z czego ponad 400 posiada własną nazwę, a około 80 jest zamieszkałych. Największą duńską wyspą jest Zelandia, na której znajduje się stolica kraju Kopenhaga, a także miasto Neastved, które od przeszło 13 lat jest domem dla Igi Faurholt Jensen.

Iga pracuje w duńskiej służbie zdrowia, ale ostatnimi czasy przygotowuje się do startu z własnym biznesem. W przyszłości chce projektować zielone i odpowiedzialne plany podróży do Danii. W wolnym czasie zwiedza kraj Andersena i razem z przyjaciółką tworzy bloga „Via Skandynawia”, będącego skarbnicą wiedzy o historii i kulturze Danii.

Rozczarowująca rzeczywistość

Dania nie była pierwszym kierunkiem emigracyjnym Igi. Pochodząca z Gniezna podróżniczka mieszkała wcześniej w Kanadzie, a później w Anglii. Jednak swoją przyszłość wiązała z Polską. To właśnie w kraju nad Wisłą chciała ułożyć sobie życie.

- Miałam ogromne nadzieje na to, że z wykształceniem, z doświadczeniem z zagranicy, z językiem angielskim, którym posługiwałam się bardzo dobrze, znajdę sobie fajną pracę w Polsce. Ułożę sobie życie. Tak się jednak nie stało. Wiem, że Polska na przestrzeni tych 13 lat naprawdę się zmieniła, ale wtedy spotkało mnie rozczarowanie – zdradziła Iga w nowym odcinku podcastu podróżniczego „Na Walizkach”.

Miasto Karrebæksminde
Miasto Karrebæksminde
fot. mat. prywatne

Podróżniczka wspomina, że bardzo ciężko było jej znaleźć pracę w swoim zawodzie. Miała wrażenie, że oczekiwania w stosunku do potencjalnego pracownika były ogromne, a wynagrodzenie pozostawało na bardzo niskim poziomie. Było to zupełne przeciwieństwo tego, czego doświadczyła za granicą.

- Pamiętam, że byłam zmuszona ponownie zamieszkać z moimi rodzicami, bo najzwyczajniej w świecie nie było mnie stać - młodego, wykształconego człowieka - na to, żeby zamieszkać samemu. Było to dla mnie okropne uczucie, bo zawsze byłam bardzo samodzielna. Po powrocie do Polski okazało się, że jednak jestem uzależniona od innych ludzi – wspomina Iga.

Przez krótki czas nasza rozmówczyni pracowała w hotelu na recepcji. Obiekt ten miał umowę z jedną z duńskich firm, a co za tym idzie – był tłumnie odwiedzany przez mieszkańców tego kraju. Chcąc nie chcąc Iga miała styczność z wieloma Duńczykami, a ci chętnie opowiadali jej o tym, jak wygląda życie w Europie Północnej. Wtedy też, zachęcona ich opowieściami, po raz pierwszy zaczęła myśleć o przeprowadzce do kraju Andersena. Niedługo później wyjechała w nieznane.

Najszczęśliwszy kraj świata

Dania jest jednym z najszczęśliwszych krajów na świecie. W tegorocznym rankingu World Happiness Report po raz kolejny zajęła drugie miejsce. Wyprzedza ją tylko Finlandia. Dla porównania Polska w najnowszym zestawieniu uplasowała się dopiero na 48. pozycji.

- Tu się naprawdę dobrze żyje. (…) Jeśli twoje wewnętrzne wartości są szanowane, będzie ci dobrze. Dania takim krajem jest. Takie kwestie jak tolerancja, stanowisko kościoła, wszystkie te aspekty, które w Polsce są bardzo napiętnowane, tutaj jest ogrom miłości i miejsca na te sprawy. Nikt nikomu nie zagląda do łóżka. Nikt nikomu nie mówi, jak ma żyć. Kościół nie mówi, że jesteś gorszym człowiekiem, bo kochasz inaczej. To są dla mnie podstawowe wartości i te wartości są tutaj szanowane. Kocham za to Danię. Czuję się tu dobrze, bo wiem, że jeśli moje dziecko urodziłoby się takie, a nie inne, to nikt mu tu tej przykrości w życiu nie sprawi. Nie będzie odsunięte na bok, bo jest inne, bo kocha inaczej, bo wygląda inaczej – zauważa nasza rozmówczyni.

Street Food „Reffen” w Kopenhadze
Street Food „Reffen” w Kopenhadze
fot. mat. prywatne

Iga zahacza też o politykę. Mówi, że zdecydowana większość mieszkańców Danii, bo ok. 80%, ma dość spore zaufanie do rządzących. Zwraca również uwagę na to, że to bogaty kraj z bardzo dobrym socjalem. - Te kwestie sprawiają, że Duńczykom żyje się dobrze. Oni nie muszą myśleć o tym, co wrzucą do garnka w kolejnym miesiącu – mówi Polka. Jednocześnie dodaje, że Dania ma również swoje słabe punkty. Obecnie jest to służba zdrowia, która przechodzi ogromny kryzys.

Duńska filozofia szczęścia

Rozmawiając o kraju Andersena, nie sposób nie wspomnieć o hygge, czyli duńskiej filozofii szczęścia i sztuce dobrego życia. O tym enigmatycznym i trudnym do wymówienia słowie zrobiło się głośno już kilka lat temu, kiedy na rynku zadebiutowała książka Meika Wikinga pt. „Hygge. Klucz do szczęścia”. Wówczas świat oszalał na punkcie tego stylu życia. Do tego stopnia, że redaktorzy słownika Collins English Dictionary uznali hygge za jedno ze słów roku 2016.

- Duńczycy są kiepscy, jeśli chodzi o samo wytłumaczenie definicji hygge. Podejrzewam, że wynika to z tego, że dla nich to jest tak naturalne. Oni sami niemalże stanowią i kreują to hygge na co dzień. Wyssali to z mlekiem matki. (…) Ja dopiero po wielu latach stworzyłam sobie definicję hygge. To były lata spędzone z Duńczykami, lata zrozumienia mentalności tego społeczeństwa. To nie jest tak, że przeczytasz coś w książce i wiesz, na czym to hygge polega – opowiada nam Iga.

Nasza rozmówczyni przypomina sobie moment, w którym ta duńska filozofia zaczęła ogarniać świat. Wówczas wszyscy kupowali świeczki i ciepłe kocyki. Iga jednak podkreśla, że są to tylko dodatki do hygge. - To stan umysłu, taki katharsis dla umysłu. Hygge to wszystko, co pozytywne. Wszystko, co sprawia, że każdy moment życia powinno się celebrować w szczególny sposób, bo to życie jest krótkie. Nie możemy pozwolić, żeby to życie nam przez palce tak po prostu przeciekło – wyjaśnia Polka.

Duńczycy potrafią zauważać małe rzeczy i się nimi cieszyć. To może być chociażby moment zaparzenia sobie kawy, zapach pieczonego chleba w piekarni czy spotkanie się ze znajomym, którego dawno się nie widziało. - Wszystkie takie rzeczy, które w tym pędzie życia nie zauważamy. Chodzi o to, żeby się zatrzymać – zauważa Iga. Polka dodaje również, że aby osiągnąć hygge powinno się wyeliminować z rozmów niebezpieczne tematy, tj. polityka, zarobki oraz praca.

Nie sądź, że jesteś kimś

Iga współtworzyła książkę pt. „Codziennie jest piątek. Szczęście po nordycku”. Można w niej przeczytać o tzw. Janteloven, czyli nieoficjalnym zbiorze praw i obowiązków obywatela Danii. Składa się na nie 10 przykazań, w tym: nie sądź, że jesteś kimś. Nie sądź, że jesteś taki sam, jak my. Nie sądź, że jesteś mądrzejszy niż my. Nie sądź, że jesteś w czymś dobry. Nie sądź, że masz odwagę do czegokolwiek.

Miasto Faaborg
Miasto Faaborg
fot. mat. prywatne

Nasza rozmówczyni tłumaczy, że Janteloven kształtuje skandynawską mentalność. Ten nieoficjalny zbiór praw pochodzi z książki Aksela Sandemose’a pt. „Uciekinier przecina swój ślad. Opowieść o dzieciństwie mordercy”. Ma mówić o tym, że wszyscy są równi, niezależnie od tego, co kto posiada czy czego nie posiada. Wywyższanie się czy wychwalanie nie jest mile widziane w społeczeństwie duńskim. Dlatego osoby, które szukają rozgłosu, zazwyczaj wyjeżdżają z Danii, głównie do Stanów Zjednoczonych.

Duńczykom żyje się dobrze. Oni nie muszą myśleć o tym, co wrzucą do garnka w kolejnym miesiącu

Tymi nieoficjalnymi regułami kierują się wszyscy Duńczycy, ale młodsze pokolenie czasem ma z tym niemały problem. - Zauważyłam, że w ostatnich latach głównie, jeśli chodzi o młodą generację, gdzieś to Janteloven się trochę wymyka spod kontroli. Coraz więcej osób chciałoby zaistnieć publicznie, pokazać się. (…) Nie wiem, jak to będzie wyglądało w przyszłości. Ale widać trochę takie wyrywanie się z tego wypłaszczonego społeczeństwa – ocenia nasza gościnia.

Ceny w Danii

Dania to przepiękny kraj, który skrywa mnóstwo perełek. Iga poleca odwiedzić m.in. południową Zelandię. Znajdują się tam klify Stevns, klify Møns oraz Faxe Kalkbrud, największy otwarty kamieniołom wapienia w Skandynawii. Warto też wybrać się na więżę widokową w parku Camp Adveture, która umożliwia spacer w koronach drzew. Nasza rozmówczyni poleca również zwiedzić zachodnie wybrzeże Jutlandii, gdzie znajdują się ogromne wydmy i szerokie plaże.

Nie można zapominać o Kopenhadze. Ostatnio stolica Danii znalazła się na szczycie zestawienia najlepszych miast do życia na świecie. Iga zauważa, że Kopenhaga do 2025 roku chce zostać najbardziej zielonym kierunkiem, a lokalne władze już podejmują wiele inicjatyw w tym celu.

Kamieniołom wapienia Faxe Kalkbrud/ Wapienne klify Møn
Kamieniołom wapienia Faxe Kalkbrud/ Wapienne klify Møn
fot. mat. prywatne

Naszą gościnię zapytaliśmy też o duńską kuchnię. Okazuje się, że kraj ten ma długoletnią tradycję, jeśli chodzi o przygotowywanie hot-dogów. Będąc w Danii, nie sposób więc przynajmniej raz nie zajrzeć do jednej z budek z kiełbaskami. Tutejszym przysmakiem jest też smørrebrød, czyli otwarte kanapki. Robi się je na ciemnym chlebie, na który kładzie się mnóstwo dodatków.

Niemałą przeszkodzą w odwiedzaniu restauracji i próbowania tych wszystkich przysmaków, mogą być jednak ceny. Dania zaliczana jest do najdroższych krajów w Europie. Przykładowo za obiad w średniej jakości restauracji trzeba liczyć się z wydatkiem nie mniejszym niż 150 koron (ok. 95 zł). Cena lunchu wynosi natomiast ok. 100 koron (ok. 63 zł). Z kolei za piwo czy wodę gazowaną zapłacimy mniej więcej 50 koron (ok. 31 zł).

Z Igą porozmawialiśmy też m.in. o zamiłowaniu Duńczyków do rowerów, a także o języku duńskim, który uznawany jest za jeden z trudniejszych. Polka opowiedziała nam również o wadach życia w tym kraju. Zachęcamy do odsłuchania całego odcinka podcastu „Na walizkach”. Kolejny będzie mieć premierę już w piątek 25 listopada.

Jolanta Waligóra
Jolanta Waligóra

Absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Pisanie to nie tylko jej praca, ale też pasja. Lubi zapełniać kartki słowami, nawet jeśli trafiają tylko do szuflady. Gdy tylko nadarza się ku temu okazja, wyjeżdża w góry, gdzie czuje się jak w domu. Z zainteresowaniem śledzi także sukcesy Polaków w Himalajach. W wolnych chwilach czyta książki, a szczególną słabość ma do biografii i kryminałów. Uwielbia spacery po lesie, podróże i dobre jedzenie.

Adres e-mail: jolanta.waligora@eurozet.pl