Zamknij

15 tys. osób nie zdążyło na swój lot. Wszystko przez gigantyczne kolejki na lotnisku

08.06.2022 13:27
Lotnisko - pasażerowie
fot. Shutterstock

Co najmniej 15 tys. pasażerów spóźniło się na swoje loty z lotniska Madryt-Barajas od marca tego roku – poinformowały władze hiszpańskiej linii Iberia. Powodem problemów są gigantyczne kolejki do odprawy paszportowej. Największe zakłócenia dotyczą rejsów przesiadkowych. 

Wiele lotnisk w Europie zmaga się w ostatnim czasie z ogromnym chaosem. Wielogodzinne kolejki pasażerów, dezinformacja, opóźnione lub całkowicie odwołane loty to efekt bardzo dużego popytu na podróże przy jednoczesnych brakach kadrowych wśród pracowników portu lotniczego. Ostatnio informowaliśmy o tym, że samolot taniej linii Vueling odleciał z portu Londyn-Gatiwick do Włoch zupełnie pusty. Pasażerowie, którzy mieli wykupiony bilet na ten lot, utknęli w gigantycznych kolejkach do odprawy i kontroli bezpieczeństwa i nie zdążyli wejść na pokład.

Okazuje się, że jeszcze większy problem z tym, aby nie spóźnić się na swój rejs, mają pasażerowie hiszpańskiego lotniska Madryt-Barajas. Z powodu utrudnień i chaosu panującego w tym porcie już kilkanaście tysięcy podróżnych przegapiło w ciągu kilku miesięcy swój lot.

Madryt. 15 tys. osób nie zdążyło na swój lot

Problemy na dużym hiszpańskim lotnisku trwają już tak naprawdę od wielu tygodni. W ostatnich dniach port zmagał się jednak z wyjątkowo dużym chaosem.

Jak podał portal "The Local", na początku tygodnia samolot lecący do Buenos Aires wyleciał z Madrytu bez 100 pasażerów z ważnymi biletami. Podróżni nie zdążyli na swój przesiadkowy lot, bo utknęli w gigantycznej kolejce do kontroli paszportowej terminalu 4 lotniska.

Dodano, że z ogromnymi utrudnieniami pasażerowie musieli zmagać się także w okresie Wielkanocy. W tym czasie ponad 3000 osób spóźniło się na loty do Madrytu z powodu przestojów w kolejkach paszportowych obywateli spoza UE.

Szczególnie mocno na tych zakłóceniach ucierpiała hiszpańska linia Iberia. Przewoźnik szacuje, że od marca na swoje loty nie zdążyło ponad 15 tysięcy podróżujących. Problem jest naprawdę poważny, że chodzi o loty przesiadkowe, zwłaszcza międzykontynentalne, co wiąże się z dodatkowymi kosztami i komplikacjami, zarówno dla pasażerów jak i przewoźnika.

Okazuje się, że problem tkwi głównie we wspomnianym wcześniej Terminalu 4 oraz jego przepustowości, która znacząco pogorszyła się wraz z decyzją władz lotniska o częściowym zamknięciu e-bramek do automatycznej kontroli paszportowej. W rezultacie linia Iberia musiała opóźniać start wielu swoich samolotów, a w niektórych przypadkach maszyny wylatywały wypełnione zaledwie do połowy, bo spora część pasażerów nie mogła zdążyć na lot. Największe utrudnienia dotyczą połączeń do Buenos Aires, Chicago czy Miami.

"The Local" dodaje, że na zakłócenia wpływa także fakt, że obecnie mocno zwiększył się ruch lotniczy, a pracowników na lotnisku brakuje. W dobie pandemii wiele osób zostało zwolnionych, przez co w wielu portach są ogromne braki kadrowe. 

Źródło: The Local, Fly4free