Obserwuj w Google News

Popularny trend wśród turystów po zdobyciu Rysów. "Powinien być za to duży mandat"

2 min. czytania
14.09.2023 12:10
Zareaguj Reakcja

W ostatnich latach media społecznościowe zalewane są zdjęciami z wypraw w polskie Tatry. Popularnym trendem, głównie na Rysach, są fotografie turystów z kartkami, na których zapisana jest nazwa szczytu i jego wysokość. Taki zwyczaj jest coraz częściej krytykowany przez miłośników gór. Swoją opinię w tym temacie wyraziła przewodniczka tatrzańska, Maja Sindalska. "Tymi kartkami zaśmiecony był szczyt. Jest ich ogrom i stanowią problem" – napisała na swoim profilu.  

Turyści zostawiają karteczki na szczycie Rysów
fot. Shutterstock/Facebook (Przewodnik Tatrzański Maja)

Wielu turystów, którzy wchodzą na Rysy, ma ze sobą karteczkę z nazwą szczytu, jego wysokością, często też datą zdobycia. Na wierzchołku góry wędrowcy robią sobie pamiątkowe zdjęcie, którym później dzielą się w sieci. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że wiele osób zostawia na górze wspomniane karteczki, zaśmiecając tym samym najwyższy szczyt w Polsce. O problemie przypomina portal Wirtualna Polska Turystyka. 

Redakcja poleca

Przynoszą kartki w góry i robią sobie zdjęcia. "Zaśmiecony szczyt"

Już w sierpniu pojawiły się głosy, że z pozoru niewinny trend prowadzi do zaśmiecania gór. Wakacje się już skończyły, ale z uwagi na dobrą pogodę sezon turystyczny w Tatrach wciąż trwa. O problemie z karteczkami znów zrobiło się głośno. 

Wszystko za sprawą wpisu tatrzańskiej przewodniczki Mai Sindalskiej. Na swoim profilu na Facebooku udostępniła fotografię, na której widać kilkanaście karteczek z nazwę zdobytej góry. To pozostałości po turystach, którzy dotarli na Rysy i pstryknęli sobie pamiątkowe zdjęcie. Nie zabrali jednak kartek ze sobą.

"A teraz się zastanówmy – dlaczego te kartki zostały na szczycie? Osobiście robiłam sobie z nimi zdjęcia, ale dziś zauważyłam, że jest ich ogrom i stanowią problem" – rozpoczęła post ekspertka. "Byłam pewna, że ich autorzy je zabierają po pstryknięciu fotki. Ale raczej kolejne osoby chcą pożyczyć, potem kolejne i tak oto kartka zostaje" – dodała.

Okazuje się, że kartki widoczne na zdjęciu przewodniczka postanowiła zabrać ze szczytu: "Zabrałam dziś większość, zostawiłam dokładnie dwie. Tymi kartkami zaśmiecony był szczyt. A to tylko wrzesień" – podkreśliła. 

Zwróciła się też z prośbą do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski i innych podobnych grup, by edukowały, że "taka tabliczka nie jest potrzebna do weryfikacji oraz że pozostawiona na szczycie staje się śmieciem". Na koniec dodała, że nie szuka winnych, a jedynie prosi o zbieranie po sobie kartek lub po prostu zrezygnowanie z ich drukowania.

Pod postem przewodniczki, który został również udostępniony na profilu "Aktualna sytuacja w górach", pojawiło się wiele komentarzy. Większość internautów zgodnie przyznała, że tego typu trend przyczynia się do zaśmiecania gór. Niektórzy piszą wprost, że powinny być za to wprowadzane mandaty. 

"Porażka... Ja również naiwnie sądziłam, że kartki schodzą w dół razem z właścicielem", "Jakiś idiotyczny zwyczaj", "Moim skromnym zdaniem powinien być za to duży mandat", "Jeszcze brakuje napisów "ja tu byłem", "Dla mnie to lekka wiocha, ale co kto lubi" – komentują internauci. 

Nie przegap